Sukces Higginsa jest tym bardziej zaskakujący, że przedwyborcze sondaże dawały mu tylko 25 proc. poparcia. Był daleko w tyle za faworytem wyborów, Seanem Gallagherem - formalnie niezależnym, ale w przeszłości związanym z republikańską Fianna Fail.

Gallagherowi zaszkodziły ujawnione na krótko przed wyborami rewelacje o jego kontaktach z biznesmenem skazanym za przemyt, u którego zabiegał o dotację na działalność Fianna Fail. Podczas telewizyjnej debaty między kandydatami Gallagher wydawał się nie rozumieć, co mu się zarzuca, a następnie nieprzekonująco się tłumaczył, po czym ostatecznie się przyznał.

Wyboru na dziewiątego prezydenta w historii Republiki Higginsowi pogratulował niezależny kandydat, senator David Norris, a później także Gallagher, który publicznie uznał swoją porażkę. Również zdaniem lidera laburzystów, wicepremiera Eamona Gilmore'a, Higgins ma już wygraną w kieszeni.

Oficjalne wyniki zostaną ogłoszone w sobotę.