Rano grupka młodych mężczyzn zorganizowała pikietę przed budynkiem polskiej ambasady w Moskwie. Przynieśli ze sobą transparent z napisem Rosja od Warszawy do Port Artur. Obrzucili również naszą placówkę dyplomatyczną racami i świecami dymnymi.

W opinii komentatorów - w ten sposób zemścili się na Polakach za wydarzenia z 11 listopada w Warszawie. Sami zresztą pochwalili się swoimi wyczynami na stronach internetowych ugrupowania Inna Rosja, zamieszczając krótką relację i kilka fotografii.

Dla dziennikarzy telewizji Rossija24 obrzucenie racami polskiej ambasady to nie polityczna retorsja, ale zwykłe chuligaństwo. Według doniesień tej stacji - w pobliżu polskiej ambasady, w centrum Moskwy policjanci zatrzymali chuliganów, którzy próbowali zorganizować nielegalna akcję obrzucenia polskiej placówki świecami dymnymi. Wkrótce zapadnie decyzja o pociągnięciu ich do odpowiedzialności.

W opinii rosyjskich polityków tego typu incydenty nie powinny wpłynąć na relacje polsko - rosyjskie. Wiceprzewodniczący komisji spraw zagranicznych Dumy Państwowej Leonid Kałasznikow potępił atak na polską ambasadę i nazwał działania Innej Rosji -chuligaństwem godzącym w porządek prawny.

Tymczasem jeden z zatrzymanych chuliganów, Konstantin Makarow oświadczył, że nie wstydzi się tego co zrobił bo to była odpowiedź na poniedziałkowe burdy przed ambasadą Rosji w Polsce. Jemu oraz jego dwóm kolegom: Siergiejowi Zapławnowowi i Simonowi Wardinjanowi grozi do 15 dni aresztu.