Nie ma żadnych informacji, że minister świadomie zatrudniał osobę nieposiadającą pozwolenia na pracę w Wielkiej Brytanii.- zaznaczono w oświadczeniu.

Mark Harper, konserwatysta, zrzekł się teki ministra, ale nadal będzie zasiadał w brytyjskim parlamencie. W liście do premiera wyjaśnił, że dwukrotnie sprawdzał, czy jego sprzątaczka ma wizę uprawniającą ją do pracy, w 2007 i 2012 roku.

Jednak wszystko wydawało się w porządku. Dopiero rok później, podczas debaty o nielegalnych imigrantach, postanowił dokładniej zbadać sprawę. Wówczas okazało się, że osoba pracująca u niego nie ma odpowiednich pozwoleń na pracę.

Wówczas minister do spraw imigracji postanowił zrezygnować ze stanowiska. Jak wyjaśnił, jako osoba pracująca nad zaostrzeniem przepisów imigracyjnych, musi wymagać od siebie więcej niż od innych. Zawsze wierzyłem, że polityka to gra zespołowa - tłumaczył Harper.

Brytyjskie media nie podają, skąd pochodziła sprzątaczka, przez którą polityk stracił posadę.