O tym, że może dojść do secesji, poinformował przewodniczący krymskiej Rady Najwyższej Władymir Konstantinow, który spotkał się w Moskwie z deputowanymi rosyjskiej Dumy. Konstantinow obarczył zachodnie mocarstwa winą za zamieszki na Ukrainie. Stwierdził też, że grożą one wojną domową.

Przewodniczący krymskiego parlamentu powiedział rosyjskim deputowanym, że jeśli dojdzie do kryzysu, Krym może się odłączyć od Ukrainy.

Już przed dwoma tygodniami Rada Najwyższa Krymu podjęła uchwałę o "rozpatrzeniu statusu półwyspu" w obliczu sytuacji na Ukrainie. Dzisiejszym rozmowom w Moskwie z niepokojem przyglądają się ukraińskie służby bezpieczeństwa. Już wszczęły postępowanie w sprawie godzenia w integralność terytorialną Ukrainy podczas spotkania z deputowanymi Dumy.

W autonomicznej, choć należącej do Ukrainy, Republice Krymskiej, Rosjanie stanowią dwie trzecie ludności. W Sewastopolu na Krymie stacjonuje rosyjska Flota Czarnomorska.