Donald Trump ogłosił wprowadzenie ceł w wysokości 10 proc. na towary z ośmiu krajów europejskich od 1 lutego i 25 proc. od czerwca. Chce w ten sposób wymusić porozumienie w sprawie "zakupu Grenlandii". Amerykański prezydent skierował tę groźbę wobec ośmiu państw, które zadeklarowały udział w symbolicznych ćwiczeniach wojskowych na wyspie, będącej autonomicznym terytorium Danii. Chodzi o Szwecję, Finlandię, Norwegię, Danię, Wielką Brytanię, Niemcy, Francję i Holandię.

Unia Europejska prowadzi rozmowy w sprawie nałożenia na towary amerykańskie ceł o wartości 93 mld euro, jeśli prezydent USA Donald Trump nałoży 10-procentowe taryfy na kraje europejskie - podała agencja Bloomberga. Unię Europejską. Premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer potępił komentarze Trumpa, nazywając je "całkowicie błędnymi". Premier Francji Emmanuel Macron oznajmił, że planuje zwrócić się do UE o uruchomienie najpotężniejszego narzędzia odwetu handlowego, tzw. instrumentu przeciwko przymusowi gospodarczemu.

Okno do Europy dla Chin

Ziemowit Szczerek w analizie opublikowanej w Interii, przedstawia tezę, że Trump, próbując pozyskać Grenlandię dla USA wpycha Unię Europejską w objęcia Chin. Podobnie sprawę widzi europejska prasa: "The Guardian" w artykule Georga Riekelesa i Varga Folkmana zauważa, że doktryna Trumpa może otworzyć dla Pekinu przestrzeń w Europie. Michael Strain, dyrektor ds. polityki ekonomicznej w think tanku American Entrerprise Institute w rozmowie z telewizją "Fox" powiedział, że amerykańskie taryfy celne wprost wpychają europejskich sojuszników w stronę Chin.

Reklama

"Nawet jeśli Unia nie ma wiele wspólnego z wartościami Pekinu (choć przy rozszalałym Donaldzie Trumpie nawet bezwzględne Chiny mogą wydawać się dziś oazą rozsądku i umiarkowania), to błędy w polityce Waszyngtonu mogą stworzyć dla Chin okno do Europy" - uważa Ziemowit Szczerek.

Reklama

Szykuje się wzrost chińskiego eksportu do Europy?

Jens Eskelund, prezes Izby Handlowej UE w Chinach mówił natomiast o możliwości gwałtownego wzrostu chińskiego eksportu do Europy po ogłoszeniu przez Waszyngton ceł (i groźbie ich podwyższenia). Ostrzegał, że import tanich towarów z Chin może postawić w złej sytuacji europejskich producentów przyzwyczajonych do wyższej jakości, ale i ceny.

"Straszenie Ameryki potencjalnym sojuszem z Chinami"

"Unia Europejska raczej nie podda się bez walki. A jeśli straszenie Ameryki potencjalnym sojuszem z Chinami mogłoby podnieść jej szanse w tej rozgrywce (przecież właśnie takie lawirowanie między Zachodem a Rosją wywindowało bardzo wysoko Viktora Orbana) - to dlaczego miałaby z tego nie skorzystać? Szczególnie w czasie, gdy polityczne ciosy poniżej pasa zadaje się już w konflikcie między USA a UE w zasadzie codziennie? - podsumował Ziemowit Szczerek.