Ukraina na skraju wojny? Czytaj relację na żywo w dziennik.pl>>>

Prezydent Rosji jest gotów wysłać wojska na Ukrainę. Władimir Putin zaznaczył, że podejmie taką decyzję w przypadku zaostrzenia się sytuacji w sąsiednim kraju. W opinii prezydenta Rosji - pozwalają mu na to tragiczne wydarzenia i bezpośrednie zagrożenie życia Ukraińców i rosyjskojęzycznej ludności Ukrainy.

Putin opowiedział dziennikarzom o tym jak, według jego wiedzy mordowano niewinnych obywateli, w trakcie „ukraińskiej rewolucji”. Według niego życie ludzi jest wystarczającym powodem dla podjęcia interwencji zbrojnej. Zapowiedział, że jeśli podejmie taką decyzję, to będzie ona w pełni konstytucyjna. Apelował również do władz w Kijowie, aby zrobiły wszystko dla uspokojenia sytuacji i uzyskania legalności swoich działań. Później dodał, że legalizacja jest tylko możliwa po przeprowadzeniu demokratycznych wyborów.

Władimir Putin przekonywał w czasie konferencji, że władza na Ukrainie  - oprócz parlamentu - nie jest prawomocna. Z prawnego punktu widzenia prezydentem Ukrainy nadal jest Janukowycz. - To był niekonstytucyjny przewrót i zbrojne przejęcie - oświadczył Putin komentując wydarzenia na Ukrainie.

Z jego słów wynika, że Rosja zastrzega sobie prawo do nieuznania wyników wyborów na Ukrainie, jeśli odbędą się one w "atmosferze terroru". Według Putina, jeśli na Ukrainie będą się "powtarzać sytuacje, jakie widzimy teraz, to nie uznamy wyborów" - stwierdził. 

Putin mówił też, że nie sądzi, by Wiktor Janukowycz miał przed sobą polityczną przyszłość. Jednak według niego, nadal jest on legalnym prezydentem Ukrainy. Putin dodał, że widział się z Janukowyczem dwa dni temu.

Prosty ukraiński lud cierpiał przy zarówno za Kuczmy, Juszczence jak i Janukowyczu - powiedział Władimir Putin i  dodał, że korupcja na Ukrainie osiągnęła ramy, o których nam w Rosji się nie śniło.  - Lud na Ukrainie chciał zmian, ale nie można ich osiągać metodami bezprawnymi - powiedział Putin.

- Jak tylko prezydent Janukowycz pojechał do Charkowa, od razu zajęto jego rezydencję. Nie wiem po co były niekonstytucyjne działania, skoro Janukowycz zgodził się na żądania - dodał Putin.

Władimir Putin zapewnił też o swoim przywiązania do reguł prawa międzynarodowego. Podczas spotkania z wybranymi dziennikarzami przestrzegał przed nałożeniem sankcji na jego kraj. Mówił, że wszelkie groźby wobec Moskwy są bezproduktywne, a straty będą obustronne.

Komentując wstrzymanie prac nad szczytem G8 w Soczi przez gospodarcze mocarstwa zachodu, stwierdził że Rosja będzie gotowa przyjąć delegacje, jeśli będą gotowe, by przyjechać na szczyt. Zaznaczył, że Rosja działa w zgodzie z prawem, a on sam zawsze działał w zgodzie z normami prawa międzynarodowego.

Rosyjski przywódca dodał, że manewry wojsk jego kraju w żaden sposób nie były powiązane z sytuacją na Ukrainie. - Zaplanowane zostały dawno temu, ale się tym nie chwaliliśmy -powiedział Putin i  dodał, że na razie nie ma konieczności wprowadzenia wojsk z Rosji na Krym, ale jest taka możliwość.

Putin zaprzeczył też, by dobrze zorganizowane oddziały wojska w mundurach bez oznak państwowych, pochodziły z Rosji. Stwierdził, że to oddziały lokalnej samoobrony. Mundur można kupić w sklepie - powiedział, zapewniając że Rosja nie szkoliła tych sił.

- Działamy wyłącznie prawomocnie - taka będzie ewentualna decyzja o wykorzystaniu wojska - powiedział Putin i odrzucił oskarżenia o "bezprawne działania". -Ja wtedy mówię tak, a wy wszystko robicie zgodnie z prawem. Państwom zachodnim trzeba wypomnieć interwencje w Libii i Afganistanie.

Putin dodał też, że nie rozpatruje możliwości włączenia Krymu do Rosji, twierdząc że o przyszłości Krymu decydować mogą tylko jego obywatele.