Izrael zaczyna oszczędzać. Miejscowy rząd ma dzisiaj podjąć decyzję o dużych cięciach w tegorocznym budżecie. To skutek wydania miliardów dolarów na wojnę w Strefie Gazy. Izraelski rząd chce obciąć po 2 procent z tegorocznego budżetu każdego z ministerstw, z wyjątkiem budżetu ministerstwa obrony. Uzyskanych w ten sposób 500 milionów dolarów ma trafić do armii, która wydała ogromne pieniądze na działania zbrojne w Strefie Gazy.  Koszty miesięcznej wojny dla Izraela nie zostały jeszcze dokładnie oszacowane. Już na początku operacji ministerstwo finansów szacowało je na 2,5 miliarda dolarów, ale wiadomo, że suma ta będzie znacznie wyższa, bo konflikt trwał znacznie dłużej niż początkowo przypuszczano. Koszt każdej z rakiet przechwytujących wystrzelanych przez system Żelazna Kopuła to co najmniej 50 tysięcy dolarów.

Teraz na cięciach najbardziej ucierpi ministerstwo edukacji, co ma odbić się na finansowaniu publicznych szkół i uniwersytetów. Plany cięć budzą kontrowersje także wśród innych ministrów, a najgłośniej przeciwko oszczędnościom protestują ministrowie ochrony środowiska i budownictwa. Ten pierwszy domaga się podwyższenia podatków dla najbogatszych, a drugi wysłał list do premiera Netanjahu. Wiadomo bowiem, że wskutek wojny w Gazie kolejne cięcia będzie trzeba wprowadzić także w przyszłorocznym budżecie. Konflikt Izraela z Hamasem spowodował także gigantyczne zniszczenia w Strefie Gazy. Palestyńskie władze szacują straty na co najmniej 6 miliardów dolarów. Twierdzą, że odbudowa zniszczeń potrwa co najmniej 10 lat. Wojna w Strefie Gazy kosztowała życie ponad 2200 osób. Przeważająca większość ofiar, niemal półtora tysiąca, to palestyńscy cywile.