Czterech polskich dyplomatów musiało opuścić Rosję - informuje TVN24. To reakcja na decyzję Polski o wyrzuceniu czterech Rosjan, zatrudnionych w ambasadzie w Warszawie. Musieli oni opuścić kraj po tym, jak kontrwywiad rozbił siatkę agentów GRU.

Cała operacja była przeprowadzona po cichu. Polskie władze nie chciały wtedy zaogniać stosunków z Moskwą. Tymczasem o wyrzuceniu Polaków oficjalnie poinformowało rosyjskie MSZ. To dowodzi, że Moskwa jest zirytowana całą sytuacją - tłumaczy decyzję Warszawy Andrzej Zaucha z TVN24.

Rosyjska strona podjęła adekwatne kroki i kilku polskich dyplomatów już opuściło terytorium naszego kraju za działalność niezgodną z ich statusem - czytamy na stronie rosyjskiego MSZ. Polski MSZ na razie nie komentuje tych informacji. Szef resortu Grzegorz Schetyna powiedział dziennikarzom w Brukseli, tylko tyle, że jest to symetryczna odpowiedź i zamykamy sprawę. Dodał, że jeśli będą dalsze kroki, MSZ będzie o tym informować.

O możliwym wydaleniu rosyjskich dyplomatów z Polski mówiono przed miesiącem, po wybuchu afery szpiegowskiej. Zatrzymano wówczas dwie osoby - polskiego oficera, pracownika MON oraz prawnika z podwójnym obywatelstwem (polskim i rosyjskim), oskarżonych później o działalność na rzecz Rosji.

W komunikacie napisano, że wcześniejsze wydalenie rosyjskich dyplomatów z Polski było nieprzyjaznym i niczym nie uzasadnionym krokiem. Dodano, że powodem podanym przez polską stronę była także działalność niezgodna ze statusem. W języku dyplomacji oznacza to najczęściej szpiegostwo.

O możliwym wydaleniu rosyjskich dyplomatów z Polski mówiono przed miesiącem, po wybuchu afery szpiegowskiej. Zatrzymano wówczas dwie osoby - polskiego oficera, pracownika MON oraz prawnika z podwójnym obywatelstwem (polskim i rosyjskim), oskarżonych później o działalność na rzecz Rosji. CZYTAJ WIĘCEJ >>>

ZOBACZ TAKŻE: Rosyjscy dyplomaci zostaną wyrzuceni z Polski? "MSZ podejmie właściwą decyzję" >>>