Statek ma być dokładnie zbadany pod kątem technicznym. Analizie zostaną poddane wyniki sekcji zwłok ofiar pożaru, w celu dokładnego poznania przyczyny ich śmierci. Śledczy chcą też zapoznać się z czarną skrzynką , która wciąż jest na wraku.

Przesłuchano już kapitana promu Norman Atlantic, Argilio Giacomazzi. Śledczy skupili się na procedurach bezpieczeństwa, które - według kapitana - były bez zarzutu. Tymczasem ci, którzy przeżyli tragedię nie potwierdzają tej opinii. Słyszeliśmy, alarm, ale nie było nikogo, aby dać nam instrukcje - powiedział jeden z pasażerów. Było nas więcej niż 400 osób, na jedno wyjście pożarowe - mówił drugi. Kierowca ciężarówki, który przeżył twierdził natomiast, że co najmniej trzech jego kolegów spało w swoich pojazdach, co jest niezgodne z przepisami. Całą sprawę ma wyjaśnić dochodzenie. 

Jak wynika z ostatniego wstępnego bilansu z powodu pożaru śmierć poniosło co najmniej 11 osób.

Według prowadzącego dochodzenie w sprawie katastrofy prokuratura Giuseppe Volpe z Bari na południu Włoch na podstawie pobieżnych obliczeń na pokładzie było 499 osób. 310 z nich uratowało się i jest już we Włoszech. Brakuje 179.

Być może, ma nadzieję prokurator, znajdują się w Grecji. Prokurator Volpe obawia się jednak, że we wnętrzu wraku znalezieni zostaną inni zmarli w tym nielegalni imigranci czy osoby, które spały w kabinach w chwili kiedy wybuchł ogień.

CZYTAJ TAKŻE: Tragedia przy holowaniu promu. Nie żyje dwóch marynarzy>>>