Ukraińskie władze są gotowe do wprowadzenia stanu wojennego w przypadku eskalacji sytuacji na wschodzie. Prezydent Petro Poroszenko, który poinformował o tym podczas posiedzenia rządu, uzależnił decyzję od wyników dzisiejszego szczytu w Mińsku.

Petro Poroszenko podkreślił, że jest prezydentem pokoju i sytuacji w Zagłębiu Donieckim nie da się rozwiązać drogą wojskową. Jednocześnie jednak dodał, że po szczycie w Mińsku będzie wiadomo, czy wystarczą wysiłki dyplomatyczne, czy trzeba będzie wykorzystać inne środki. Zaznaczył, że i on i rząd i parlament są gotowe do podjęcia decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego na całym terytorium Ukrainy. I nie będę się wahać jeżeli nieodpowiedzialne działania agresora doprowadzą do poważnej eskalacji konfliktu - podkreślił.

Petro Poroszenko zapewnił, że w Mińsku Ukraina i Unia Europejska przedstawią wspólne stanowisko. Pierwszym punktem jest bezwarunkowe wstrzymanie ognia.
Prezydent podkreślił także, że zostanie przeprowadzona decentralizacja państwa na wzór Polski. Nie oznacza to federalizacji kraju. Kwestie obronności, polityki zagranicznej, walki z korupcją będą pod kontrolą władz centralnych. Nie ma także mowy o tworzeniu lokalnych oddziałów zbrojnych, jak tego chcą separatyści. Prezydent zapowiedział też późniejsze przeprowadzenie wyborów samorządowych.

Szef państwa dodał też, że rozpoczęta wczoraj ofensywa pod Mariupolem jest zgodna z porozumieniami mińskimi z połowy września, ponieważ sprowadza się do wypchnięcia przeciwnika na jego pozycje właśnie z tego okresu, co uniemożliwia prowadzenie ostrzału Mariupola przez separatystów.

ZOBACZ TAKŻE: Poroszenko: Dwa tysiące rosyjskich żołnierzy przekroczyło granicę>>>