Najnowsze informacje podał nieoficjalnie australijski nadawca publiczny, ABC.

Wcześniej mówiono o ośmiu ofiarach, teraz o dziesięciu, ale według szacunków ABC będzie ich więcej, bo ratownicy dopiero teraz docierają do zniszczonych rejonów. 

Niestety stało się najgorsze. Jeśli wiatr faktycznie wiał z prędkością 340 kilometrów na godzinę, jak podają niektóre źródła, to można sobie wyobrazić jak zachowały się słabe domy zbudowane z kiepskiego drewna i blachy falistej - mówi ABC ekspert organizacji charytatywnej Save The Children, Nichola Krey.

Poszkodowani powoli zaczynają otrzymywać pomoc. Dotarło już osiem ton zapasów z Nowej Zelandii. Tej pomocy zapewne będzie potrzeba bardzo dużo. ONZ podaje, że centrum stolicy kraju, Port Villa wygląda, jakby wybuchła tam bomba.

ZOBACZ TEŻ: Pomoc po niszczycielskim cyklonie dociera już na Vanuatu>>>