Czym jest TTIP?

TTIP to nie mniej nie więcej Transatlantyckie Handlowo-Inwestycyjne Partnerstwo, Mówiąc bardziej skrótowo: umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. USA i UE razem tworzą 60% światowego PKB (po mniej więcej połowie), 33% handlu produktami i 42% handlu usługami. Sumuje się to w najbogatszy i najbardziej chłonny rynek na świecie. Pierwsze pomysły podpisania tego typu porozumienia pojawiły się już w latach 90., jednak dopiero od 2012 roku prace nabrały tempa.

Z kim UE ma już podobne porozumienia?

Wraz z powstawaniem wspólnej polityki inwestycyjnej i handlowej, pojawiła się możliwość zawierania wspólnych umów. USA nie są jedynym, ani nawet pierwszym handlowym partnerem UE. Pierwsza umowa o takim zakresie została parafowana z Koreą Południową w 2009 roku. Kolejne umowy dotyczyły relacji handlowych z Malezją, Singapurem, Kolumbią i Peru, grupą ASEAN, Kanadą, Ukrainą, Gruzją.

Z kim USA mają podpisane partnerstwo?

Stany Zjednoczone także wzmacniają politykę inwestycyjną. Jak do tej pory zawarły już prawie dwadzieścia umów bilateralnych oraz NAFTĘ z Kanadą i Meksykiem. Amerykanie negocjują obecnie z 11 ważnymi krajami z regionu Oceanu Spokojnego, w tym z Australią, Nową Zelandią, Kanadą, Chile, Meksykiem, Peru, Malezją, Wietnamem, Singapurem, Japonią i Malezją nowy traktat zwany TTP czyli partnerstwem transpacyficznym.

Czy TTIP wprowadzi ACTA?

To coś, co niepokoi nie tylko odbiorców, ale i twórców. Obawy nie są bezzasadne, bo w podobnej umowie pomiędzy Unią a Kanadą próbowano "przemycić" zapisy zbieżne z tym, co było w ACTA. Najwięcej niepokoju budzą kwestie związane z np. regulacją sprzedaży prowadzonej przez internet oraz prawami autorskimi. Duże opory budzi także, przede wszystkim we Francji, traktowanie kultury jako zwykłego towaru. Francuscy artyści obawiają się, że TTIP jeszcze bardziej wzmocni dominację amerykańskiego kina w Europie, spychając kulturę europejską na margines.

Czy po porozumieniu do Europy trafi żywność genetycznie modyfikowana?

Takie obawy ostatnio wyrażali działacze proekologiczni w Europie. Ze strony Komisji Europejskiej padają zapewnienia, że to obawy nieuzasadnione. Obecnie każdy z krajów unijnych ma swoje własne regulacje odnośnie żywności GMO, zatem umowa niczego nie powinna zmienić w tym zakresie. Osobnym źródłem niepokoju jest możliwość zalania rynku europejskiego przez lekarstwa amerykańskie. Problemy budzi kwestia wspólnych standardów dla produktów europejskich i amerykańskich.

Kto najbardziej zyska na tym porozumieniu?

Odpowiedź optymistyczna brzmi: gospodarka unijna. Analiza Komisji Europejskiej z września 2013 roku zakłada m.in. wzrost eksportu produktów metalowych o 12%, produktów spożywczych o 9%, chemicznych o kolejne 9%, środków transportu o 6%, w tym samochodów o rekordowe 40%. Będzie to miało efekt we wzroście płac o 0,5%. W sektorach eksportowych nastąpi wzrost zatrudnienia - przybyć ma kilka milionów miejsc pracy. Przewidywany jest również także spadek cen produktów. Wprowadzenie TTIP ma doprowadzić do wzrostu PKB UE o 0,5% (w przypadku USA to 0,4% wzrostu PKB). Ale najbardziej skorzystają największe kraje unijne handlujące z USA, z Niemcami na czele.

Czy na TTIP zyskają wielkie koncerny?

To powszechna opinia, że na TTIP najbardziej skorzystają wielkie koncerny, głównie amerykańskie. Uwagę przykuwa tu zwłaszcza rozdział dotyczący ISDS, czyli warunków rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorami zewnętrznymi (pochodzącymi z USA w Unii Europejskiej i odwrotnie) a państwem. Przeciwnicy rozdziału o ISDS twierdzą, że daje on przewagę wielkim koncernom amerykańskim nad krajami członkowskimi Unii Europejskiej. Ostateczne zapisy w tych kwestiach są jednak dopiero przygotowywane.

Komu TTIP jest nie na rękę?

Na pewno największym światowym graczom: Rosji, Indiom i przede wszystkim Chinom. Te ostatnie odpowiadają obecnie za 10% światowego PKB. Prognozy wskazują, że w 2021 roku gospodarka chińska przeskoczy amerykańską, a już dziś Chiny mają największe na świecie obroty handlowe oraz największe rezerwy walutowe sięgające ok. 3,9 biliona USD. Podpisane przez USA z jednej strony umowy transatlantyckiej, a z drugiej transpacyficznej oznaczałyby potężną konkurencję dla Chin.

Co TTIP oznacza dla Polski?

Polska z pewnością nie jest w tej umowie najważniejszym współpartnerem. Zwolennicy TTIP twierdzą jednak, że dzięki porozumieniu możemy zwiększyć niezależność energetyczną, np. dzięki lepszemu dostępowi do amerykańskiego gazu. Może to też zachęcić amerykańskie kompanie wydobywające gaz łupkowy do inwestycji w tym zakresie w Polsce.

Co budzi największe kontrowersje?

Brak przejrzystości. Jak do tej pory żadna umowa nie była negocjowana w takim sekrecie. Jest to tłumaczone kwestią zachowania tajemnicy handlowej i strachem przed wyciekiem i wykorzystaniem informacji poufnych przez np. Chiny. Ale taka metoda negocjacji budzi opory nie tylko działaczy społecznych. Buntuje się także Parlament Europejski, którego posłowie (ostatnio Komisja Petycji skarżyła się na to), nie są dostatecznie informowani o postępie prac i boją się, że nie będą mieli wpływu na treść porozumienia. Oznaczałoby to całkowite wyjęcie TTIP spod kontroli społecznej.