Poważny kryzys w Baltimore, jednym z większych amerykańskich miast. Od kilkunastu godzin trwają tam poważne zamieszki. Piętnastu policjantów jest rannych. Władze miasta wprowadziły stan nadzwyczajny. Starcia w Baltimore rozpoczęły się około 3 po południu czasu lokalnego. Młodzi mieszkańcy miasta obrzucali policjantów kamieniami, zniszczyli policyjny radiowóz, wzniecili kilka pożarów, rabowali sklepy i próbowali wyciągać pieniądze z bankomatów. Do zamieszek doszło w zamieszkanej przez Afroamerykanów biednej, zachodniej części miasta.

Zamieszki w Baltimore wybuchły w dniu pogrzebu 25-letniego Freddiego Graya, który dwa tygodnie temu doznał obrażeń w policyjnym radiowozie i zmarł 19 kwietnia.
"Rodzina Freddiego stawiała sprawę jasno, miał być to dzień spokoju i refleksji. To, co dzieje się na ulicach miasta po pogrzebie, jest całkowicie niewybaczalne" - mówił pastor Jamel Bryant.

Władze Baltimore zwróciły się do gubernatora stanu Maryland o 5000 policjantów lub żołnierzy. By spełnić tę prośbę, gubernator aktywował Gwardię Narodową. Dziś w mieście będą pozamykane szkoły, a od 22:00 do 5:00 rano ma obowiązywać godzina policyjna.

ZOBACZ TAKŻE: "Miasto, gdzie rozjebus ma przej...". Legionowo podzielone po śmierci Rafała>>>