Zarzucane Berlusconiemu czyny miały miejsce w połowie ubiegłego dziesięciolecia. Według zeznać przekupionego przez niego senatora koalicji Sergio De Gregorio udało się doprowadzić w styczniu 2008 roku do upadku gabinetu Prodiego, który w senacie dysponował minimalną większością. Za trzy miliony euro De Gregorio głosował przeciwko rządowi.

Oskarżyciel domagał się dla byłego premiera pięciu lat więzienia. Sąd wymierzył mu trzy, ale jako karę dodatkową ustalił pięcioletni zakaz piastowania urzędów publicznych. Obrońcy Silvio Berlusconiego powoływali się na konstytucję, która gwarantuje parlamentarzystom pełną niezawisłość. Ich decyzje, w tym i głosowanie, nie podlegają niczyjej ocenie, tym bardziej, jak podkreślali, sądu.

Wyrok nie jest prawomocny i nie ma precedensu we włoskim orzecznictwie.