Do incydentu doszło, gdy Aleksander Vucić składał kwiaty w Mauzoleum, gdzie spoczywają ofiary zbrodni. W kierunku serbskiej delegacji poleciały kamienie i inne przedmioty. Według serbskiej agencji Tanjug Vućić trafiony został w głowę. Z tłumu słychać było okrzyki "Alahu egber", (Bóg jest wielki) "śmierć czetnikowi".

Atakujący chcieli zbliżyć się do serbskiego premiera, ale zostali powstrzymani przez osobistą ochronę. Doszło do rękoczynów i interwencji policji. Serbska delegacja została ewakuowana i udała się w drogę powrotną do Belgradu. Portal Avaz.ba poinformował, że bośniacka policja zatrzymała jedną osobę podejrzaną o atak na premiera Vućića.

Wcześniej potępił on masakrę. - Nie mam słów, aby wyrazić współczucie dla ofiar, jak również gniew wobec tych, którzy popełnili tę potworną zbrodnię - oświadczył Aleksander Vucić w liście otwartym opublikowanym tuż przed rozpoczęciem uroczystości. Premier Serbii podkreślił, że jego kraj potępia zbrodnię oraz tych, którzy jej dokonali. Obiecał też, że Serbia nadal będzie zabiegać, aby winni masakry odpowiedzieli za swoje czyny.

Po przyjeździe na dzisiejsze uroczystości, podobnie jak inne delegacje, zwiedził wystawę "Srebrenica-Potoćari 1995-2015", wpisał się do księgi kondolencyjnej. Przywitał się też z rodzinami ofiar ze stowarzyszenia "Matki Srebrenicy". Jedna z nich Hatidże Mehmedović przypięła Vućićovi do klapy odznakę "Kwiat Srebrenicy", mówiąc mu przy tym: wszyscy jesteśmy jednym narodem, któremu potrzebny jest pokój.

Obecność Vućića na dzisiejszej uroczystości docenił też Bill Clinton, który przewodniczył amerykańskiej delegacji. Były prezydent w swoim wystąpieniu podziękował premierowi Serbii za to, że wykazał się odwagą i przyjechał dzisiaj do Srebrenicy. W uroczystościach uczestniczyło kilkadziesiąt zagranicznych delegacji i ponad 50 tysięcy mieszkańców Bośni i Hercegowiny.