Obecne sankcje gospodarcze wygasają pod koniec stycznia i niezbędna jest zgoda wszystkich krajów członkowskich, by je przedłużyć. Jeszcze kilka miesięcy temu tej jednomyślności nie było. Pojawiały się informacje, że Unia Europejska w zamian za współpracę z Rosją w Syrii, poświęci Ukrainę. Poza tym część państw narzekała na straty w wyniku nałożenia sankcji i mówiła, że należy je zawiesić, albo złagodzić. - Teraz jednak nawet Włochy, Grecja i Cypr nie upierają się przy tym - powiedział Polskiemu Radiu jeden z unijnych dyplomatów, relacjonując ostatnie spotkania w Brukseli ambasadorów z 28 krajów. Przeważyły argumenty tych, którzy podkreślali, że sankcje muszą być utrzymane, bo porozumienie z Mińska o zawieszeniu broni na wschodzie Ukrainy nie zostało jeszcze w pełni wdrożone.

Propozycja przedłużenia sankcji o pół roku znalazła się w projekcie wniosków na unijny szczyt, który odbędzie się za niecałe dwa tygodnie. Dokument w połowie w połowie listopada przygotował gabinet szefa Rady Europejskiej Donalda Tuska. Teraz - jak wynika z nieoficjalnych informacji Polskiego Radia - wszystkie kraje na ten zapis się zgodziły. Co więcej, jest zgoda, by decyzja w sprawie przedłużenia sankcji zapadła jeszcze przed unijnym szczytem na szczeblu ambasadorów.

Program spotkania już i tak jest napięty - europejscy liderzy mają rozmawiać między innymi o kryzysie migracyjnym i o reformach, od których Wielka Brytania uzależnia zgodę na pozostanie w Unii Europejskiej.