Szefowa rządu spotkała się w tej sprawie z polskimi eurodeputowanymi. Zapowiedziała, że jest przygotowana do merytorycznej dyskusji, chociaż w jej ocenie debata o sytuacji w Polsce w Parlamencie Europejskim jest zupełnie niepotrzebna. W swoim wystąpieniu ma zamiar przedstawić fakty i wyjaśnić wątpliwości, na co liczą politycy Platformy Obywatelskiej. Mają jednak w związku z tym pewne obawy.

Poseł Rafał Trzaskowski powiedział dziennikarzom w Sejmie, że nasi eurodeputowani dostali rządowy dokument, w którym zaatakowano poprzedników. Zamiast tłumaczyć się, co w tej chwili dzieje się w Polsce, próbuje się przerzucić odpowiedzialność na Platformę Obywatelską - mówi. W jego ocenie, to niepotrzebne podgrzewanie atmosfery przed debatą.
Rafał Trzaskowski odniósł się do słów europosła PiS-u Tomasza Poręby.

Powiedział on, że szef PE Martin Schulz chce rezolucji w sprawie Polski. Polityk Prawa i Sprawiedliwości sugerował, że pomysł ten wyszedł ze strony eurodeputowanych PO. Wszystko zależy od tego, co w czasie debaty powie premier Szydło, odpowiedzialność spoczywa na jej barkach - mówił dziennikarzom Trzaskowski. Dodał, że rezolucji może nie być, jeśli szefowa rządu zasygnalizuje gotowość do wycofania się z niektórych kroków.

Debata w Parlamencie Europejskim ma potrwać półtorej godziny. Najpierw głos zabierze przedstawiciel kraju kierującego pracami Unii, czyli minister z Holandii, a następnie przedstawiciel Komisji Europejskiej. W planie wpisany jest wiceszef Komisji Frans Timmermans, ale pojawiły się informacje, że to przewodniczący Jean-Claude Juncker ma poinformować europosłów o rozpoczętej przeciwko Polsce procedurze kontroli praworządności. Następnie głos zabierze premier Beata Szydło.