"Zwycięstwo Donalda Trumpa oznacza burzliwe odrzucenie status quo. Najpotężniejsze państwo świata wybrało magnata nieruchomości bez doświadczenia w rządzeniu, samozwańczego twardziela, pogardliwie odnoszącego się do sojuszników, wyważonego dyskursu i demokratycznej konwencji" - napisano w komentarzu redakcyjnym.

Jak przypomina brytyjski dziennik, Trump najpierw wystąpił przeciwko establishmentowi Partii Republikańskiej, eliminując wszystkich rywali, w tym wielu z poważnymi dokonaniami, a następnie "odniósł spektakularne zwycięstwo nad Hillary Clinton, modelową kandydatką establishmentu".

"Amerykanie woleli politycznego neofitę posługującego się prostym sloganem >>Uczyńmy Amerykę znów wielką<< niż byłą pierwszą damę, senator z Nowego Jorku i sekretarz stanu" - podkreśla "FT". Przestrzega zarazem przed pokusą spychania przez Demokratów całej odpowiedzialności za porażkę na "bezduszną kampanię Clinton" i zaznacza, że taki sposób widzenia bagatelizuje "głębokie przepaści w amerykańskim społeczeństwie ujawnione przez globalny kryzys finansowy".

Według komentatorów brytyjskiego dziennika pełna uogólnień retoryka Donalda Trumpa trafiła do "milionów Amerykanów, którzy czuli się marginalizowani przez globalizację". W diagnozach formułowanych przez Trumpa, głoszącego, że w USA globalizacja i wolny handel przyniosły korzyści tylko uprzywilejowanej garstce, jest ziarno prawdy, "czemu bardziej centrowi przywódcy przydawali zbyt mało uwagi" - ocenia "FT". Dodaje, że istnieje "alternatywna narracja na temat amerykańskiej gospodarki i jej innowacyjności", ale Hillary Clinton "nie była w stanie przedstawić przekonującej wizji zmian".

Komentatorzy "FT" wskazują także cztery obszary, w których Donald Trump po przeprowadzce do Białego Domu "może zmienić świat". Pierwszy z nich - amerykańska polityka handlowa i rola USA w promowaniu większej globalnej integracji może przejść "największą zmianę kursu od lat 80.". "W ciągu kilku godzin zwycięstwo wyborcze Donalda Trumpa udaremniło plany administracji Baracka Obamy w kwestii zapewnienia ratyfikacji w Kongresie układu handlowego TPP, który od lat był negocjowany z Japonią i 10 innymi gospodarkami Pacyfiku" - ocenia gospodarczy dziennik.

Ostrzega zarazem, że jeśli Trump, "zgodnie ze swoimi groźbami, odwróci się od Światowej Organizacji Handlu i porozumienia NAFTA, wszczynając wojny celne z globalnymi partnerami, świat zubożeje jako całość". "Skutki w postaci nierówności raczej nie są tym, czego spodziewają się zwolennicy Trumpa z klasy pracującej" - zaznacza.

Drugim ze wskazanych przez "FT" obszarów możliwych zmian jest Iran i osiągnięte z tym krajem historyczne porozumienie nuklearne. W czasie trzeciej debaty prezydenckiej Trump nazwał porozumienie "najgłupszą umową w historii", a jednocześnie sygnalizował, że byłby otwarty na "rozwijanie przez Japonię i Koreę Południową nuklearnych arsenałów w celu powstrzymania agresji Korei Północnej i ograniczenia kosztów ich ewentualnej obrony dla USA".

"Financial Times" przypomina także, że w czasie kampanii Donald Trump wielokrotnie krytykował sojusze wojskowe, a NATO nazwał "przestarzałym" i broniącym krajów, o których jego zwolennicy "nawet nie słyszeli". Kwestionując NATO, sojusz amerykańsko-japoński czy umowę z Koreą Południową, Trump "lekkomyślnie ignoruje 70 lat relatywnego pokoju i stabilności w znacznej części świata" - podkreśla gazeta.

Zauważa też, że zwycięstwo Donalda Trumpa zaalarmowało uczestników toczących się właśnie w Marrakeszu rozmów klimatycznych, którzy stanęli wobec "perspektywy amerykańskiego prezydenta kwestionującego globalne ocieplenie jako >>mistyfikację<< obmyśloną przez Chiny, aby osłabić amerykańskich producentów".