Trump i Partia Republikańska, która mimo wielu wewnętrznych tarć stanęła za swoim nominowanym, mają szansę razem rządzić USA przez najbliższą dekadę - przekonuje Henry Olsen.
(obejmująca niezadowolonych białych robotników bez wyższego wykształcenia, spośród których wielu wcześniej głosowało na Demokratów - przyp. red.) - powiedział Olsen. Wyjaśnił, że to ludzie, którzy są mniej przywiązani do typowo konserwatywnej doktryny wolnego rynku, ale nie chcą też socjalizmu, jaki oferował senator Bernie Sanders; chcą natomiast, by rząd działał w obronie ich interesów.
- powiedział Olsen.
Pytany, czy nie obawia się, że rządy Trumpa raczej zwiększą polaryzację amerykańskiego społeczeństwa, ekspert podkreślił, że wszystko w rękach Trumpa. -(był bardzo koncyliacyjny, mówił o ograniczeniu imigracji, ale nie zapowiadał już deportacji 11 mln imigrantów - przyp. red.)- powiedział Olsen. Ale Trump - jak przyznał ekspert - będzie podsycał podziały,
- dodał ekspert.
Związany z ośrodkiem Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie Olsen jest znanym analitykiem Partii Republikańskiej i jej wyborców. Jako jeden z nielicznych ekspertów zakładał przed wyborami, że Trump może wygrać. - - powiedział, pytany, dlaczego tak wielu ekspertów się pomyliło.
Zwrócił uwagę, że wielu analityków zignorowało fakt, że poparcie dla kandydatki Demokratów Hillary Clinton od dwóch tygodni nie przebijało się powyżej granicy 45 proc. Nawet po publikacji nagrań z wulgarnymi wypowiedziami Trumpa o kobietach, jemu pogorszyły się sondaże, ale Clinton nie wzrosły. - - powiedział.
Olsen słusznie też założył, że wielu wyborców, spośród tych, którzy deklarowali, że poprą tzw. trzecich kandydatów, czyli Gary'ego Johnsona z Partii Libertariańskiej i Jill Stein z partii Zielonych, mogą zmienić zdanie. - - wyjaśnił. W tych wyborach zyskał na tym Trump.
Zdaniem eksperta decyzja dyrektora FBI, by na 11 dni przed wyborami wznowić dochodzenie w sprawie korzystania przez Clinton z prywatnego serwera pocztowego, nie miała decydującego znaczenia, . Ludzie, którzy czuli się zagubieni lub odeszli od Trumpa po publikacji nagrań z wulgarnymi wypowiedziami o kobietach, przypomnieli sobie dzięki FBI czemu nie lubią Clinton:
Ekspert przyznał, że gdyby Demokraci nominowali zamiast Clinton wiceprezydenta USA Joe Bidena, to on byłby dziś prezydentem elektem. - powiedział Olsen.