Przypomniano, że przed wyborami parlamentarnymi w roku 2014 partia Batkiwszczyna (Ojczyzna, ugrupowanie byłej premier Julii Tymoszenko) umieściła na swej liście kandydaturę Sawczenko w celu oswobodzenia jej z rosyjskiej niewoli.

"Miniony czas pokazał, że wysoki status deputowanej i członkini Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy pozwolił nadać sprawie Nadii wysoką rangę polityczną na arenie międzynarodowej, co wraz z walką narodu ukraińskiego doprowadziło do jej uwolnienia" - głosi komunikat frakcji Batkiwszczyna. Jego autorzy twierdzą też, że gdyby było trzeba, to i dziś uczyniliby to samo dla uwolnienia Nadii Sawczenko. Zaznaczyli jednak, że zasady i poglądy polityczne frakcji i deputowanej są obecnie nie do pogodzenia.

Podkreślono, że Batkiwszczyna kategorycznie sprzeciwia się wszelkim "rozmowom z terrorystami, amnestii dla zabójców Ukraińców, zalegalizowaniu band w Donbasie", gdy tymczasem Nadija uważa, że stanowisko władz Ukrainy "nie jest jasno określone i uzasadnione" - pisze agencja Interfax-Ukraina.

Fala krytyki spadła na Sawczenko po jej niedawnym spotkaniu w Mińsku z przywódcami separatystycznych republik w Donbasie, Ihorem Płotnickim i Ołeksandrem Zacharczenką. W sieciach społecznościowych pojawiły się zarzuty, iż Sawczenko jest agentką Kremla. Przyzwyczaiłam się już do tego. Nigdy nie zdradziłam narodu ukraińskiego – odpowiada Sawczenko. Przyznała, że widziała się w Mińsku z Płotnickim i Zacharczenką. Wyjaśniała, że tematem rozmowy, do której doszło 7 grudnia, było uwolnienie jeńców przetrzymywanych przez separatystów na wschodzie Ukrainy.

Partia Batkiwszczyna, z ramienia której Sawczenko zasiadała w parlamencie, oświadczyła przed kilkom dniami, że deputowana nie jest już jej członkiem. Siostra Sawczenko, Wira, poinformowała tymczasem, że Nadija wystąpiła z partii jeszcze w październiku. Sawczenko, 35-letnia porucznik ukraińskich sił zbrojnych, po prawie dwóch latach spędzonych w rosyjskich aresztach powróciła w maju do ojczyzny, wymieniona na dwóch skazanych na Ukrainie żołnierzy rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU, Jewgienija Jerofiejewa i Aleksandra Aleksandrowa.

W marcu rosyjski sąd skazał ją na 22 lata więzienia, uznając, że jest współwinna śmierci dwóch rosyjskich dziennikarzy podczas walk w Donbasie w 2014 roku. Sawczenko, która jako urlopowana oficer ukraińskiej armii walczyła wtedy przeciwko prorosyjskim separatystom, nie przyznała się do winy. Lotniczka twierdzi, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji, zanim dziennikarze zostali zabici.