Na razie niemiecka prokuratura, policja oraz władze milczą na ten temat, jednak z informacji nieoficjalnych, podawanych od rana przez europejskie media wynikało, że poszukiwany za przeprowadzenie zamachu na Breitscheidplatz w Berlinie Tunezyjczyk Anis Amri nie żyje. Miał zginąć w strzelaninie pod Mediolanem. Tak informowały agencja Reutera oraz włoska agencja ANSA.

Informacje te potwierdził następnie włoski spraw wewnętrznych Marco Minniti na konferencji prasowej.

Według wiadomości przekazywanych przez dziennikarzy obecnych na miejscu strzelaniny oraz potwierdzonych przez ministra patrol włoskiej policji pod Mediolanem o godz. 3 nad ranem zauważył młodego mężczyznę przypominającego poszukiwanego listem gończym zamachowca. Policjanci poprosili go o okazanie dokumentów, a wtedy on wyciągnął pistolet i postrzelił jednego z funkcjonariuszy. Patrol odpowiedział ogniem, zabijając podejrzanego mężczyznę.

Zabitym jest Anis Amri. Tak wskazują badania odcisków palców.

W ataku terrorystycznym zorganizowanym 19 grudnia zginęło 12 osób. Wśród ofiar jest także Polak, kierowca ciężarówki, której zamachowiec użył do staranowania tłumu odwiedzającego jarmark bożonarodzeniowy.