Według tabloidu "The Sun", w przypadku załamania się negocjacji premier Theresa May rozważa nawet "opcję nuklearną", która zakładałaby natychmiastowe przerwanie wpłat do unijnego budżetu. To 18 miliardów funtów rocznie. - Przyklaskujemy jej w walce w obronie naszych interesów - napisała gazeta w komentarzu redakcyjnym.

- My nie błagamy o okruszki ze stołu. Mamy asy w ręce i silną premier. Jej ochrona po kolacji na Downing Street powinna była zatrzymać brukselskich gości, dopóki nie zapłacą rachunku. Wtedy wiedzieliby, jakie to uczucie stać się ofiarą rabunku, który próbują przeprowadzić na brytyjskich podatnikach - pisze felietonista "Sun" Gerald Warner.

"The Sun" wylicza "prowokacje" dotyczące statusu Gibraltaru po Brexicie i doniesienia w niemieckiej prasie o sporze z  przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude'em Junckerem podczas ubiegłotygodniowej kolacji w Londynie. Premier May naciska by jeszcze przed Brexitem ustalić specjalne warunki wymiany handlowej i gospodarczej z Wielką Brytanią. UE forsuje inną kolejność: najpierw warunki rozwodu (m.in. status imigrantów z państw unijnych na Wyspach oraz wpłata brytyjskich składek do budżetu UE), dopiero potem umowa handlowa, na której zależy Wielkiej Brytanii.

Podobny ton pojawia się w konserwatywnym dzienniku "Daily Telegraph". - Żądana przez Unię kwota 100 mld funtów jest tak ekstremalna i pozbawiona jakiejkolwiek racjonalnej podstawy, że musi być postrzegana jako próba narzucenia Wielkiej Brytanii wypłaty reparacji. Jesteśmy winni przestępstwa przeciwko europejskiemu marzeniu i musimy zmierzyć się z okrutną, niezwykłą karą - pisze konserwatywny dziennik.

- Ręce precz od naszych wyborów - krzyczy na okładce eurosceptyczny tabloid "Daily Mail", pisząc, że ton środowego oświadczenia premier May o impasie w dialogu z Unią przypominał "deklarację wojny w 1939 roku". Zaś Wielka Brytania powinna oczekiwać zwrotu pieniędzy od UE, a nie wpłacać dalsze środki do unijnego budżetu.

Według "Daily Mail" unijni politycy usiłują wpłynąć na wyniki nadchodzących wyborów na Wyspach prowadząc kampanię gróźb wobec Wielkiej Brytanii. - Niemal można wyczuć zapach paniki wśród europejskich elit, kiedy sondaże pokazują May zmierzającą po potężną większość w Izbie Gmin, wzmacniając jej pozycję negocjacyjną w rozmowach dotyczących Brexitu - pisze tabloid.

Przedterminowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii odbędą się 8 czerwca. Zgodnie z prognozami Partia Konserwatywna może spodziewać się znacznego wzrostu wyników, co dałoby premier May w negocjacjach w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Wielka Brytania rozpoczęła proces wyjścia z Unii Europejskiej 29 marca i powinna opuścić wspólnotę w ciągu dwóch lat, do 29 marca 2019 roku.

Z Londynu Jakub Krupa (PAP)