Upalne lato 1991 r. było przełomowe dla chylącego się ku upadkowi Związku Radzieckiego. Kończyła się era uwielbianego na Zachodzie Michaiła Gorbaczowa, bo głasnost i pierestrojka nie zapełniły półek w sklepach, za to sprowokowały proces rozpadu imperium. Sowieckie czołgi wracały długimi kolumnami z Europy, Niemcy były już jednym krajem, od Polski do Bułgarii komuniści tracili władzę, a nowe rządy odwracały się od Kremla.

Choć Związek Radziecki jeszcze istniał, to już mocno trzeszczał. Litewska Socjalistyczna Republika Radziecka ogłosiła jednostronnie niepodległość w marcu 1990 r., a estońska nawet jeszcze wcześniej. Ale największym zmartwieniem Gorbaczowa była perspektywa utraty ZSRR. Były sekretarz generalny KPZR, a wówczas już prezydent Związku Radzieckiego, zdawał sobie sprawę, że niepodległość Ukrainy oznacza koniec ZSRR. I zarazem jego kariery politycznej.