Japończycy powiesili mordercę-wampira
Najbardziej krwawego japońskiego mordercę dopadła sprawiedliwość. Tsutomu Miyazaki - gwałciciel i kanibal - zawisł na stryczku. Jego zbrodnie były tak makabryczne, że przeciwko egzekucji nie protestowali nawet przeciwnicy kary śmierci...
- Premier woli balować niż oszczędzać
- Seryjny gwałciciel z Paryża jest Polakiem?
- Ćwiąkalski chce łagodzić kary dla morderców
- Kurski: Możemy przywrócić karę śmierci
- Egzekucja czarownika - mordercy 42 kobiet
- Japoński pedofil skazany na śmierć!
- Kapłan-kanibal może zostać powieszony
- Minister ukarany śmiercią za korupcję
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Miyazaki zjednoczył całą Japonię. Wszyscy chcieli, by zwyrodnialec trafił w ręce kata. Nie pomogło mu udawanie chorego psychicznie. Sąd odrzucił jego ostateczną apelację i zbrodniarz skończył na szubienicy.
O mordercy usłyszano po raz pierwszy w 1980 roku. Wtedy pierwszy raz porwał uczennicę podstawówki. Nie tylko gwałcił i zabijał, ale wypijał tez krew ofiar i zjadał kawałki ich ciał - pisze brytyjski "TImes".
Jego zbrodnie wywołały w Japonii panikę, rodzice bali się wypuszczać dzieci na ulice, a przed szkołami stały patrole policji. Wreszcie funkcjonariuszom udało się mordercę ująć.
45-letni Miyazaki zrzucał winę na swą drugą osobowość - "człowieka-szczura". Sąd nie dał wiary jego chorobie psychicznej. Postrach Japonii skończył na szubienicy razem z dwoma innymi mordercami.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!