Mieszkaniec Indonezji mordował kobiety i dziewczynki, bo wierzył, że zwiększy to jego magiczną moc. Ale czary nie pomogły mu uciec przed karą. Zanim złapała go policja, zabił aż 42 osoby. Pomagała mu w tym żona. Dostała za to dożywocie. Jej męża dziś w nocy rozstrzelał pluton egzekucyjny. Nie pomogły apele Amnesty International.
Kobiety liczyły, że Ahmad Suradji użyje swej magicznej mocy, żeby im pomóc. Szły do niego ufne. A on podstępnie prowadził je na pole za swoim domem i zakopywał do pasa. Tłumaczył, że tylko tak jego czary zadziałają. Kiedy były bezbronne, mordował je. Do 1997 roku zabił aż 42 kobiety i dziewczynki.
Indonezja wznowiła wykonywanie kary śmierci w czerwcu tego roku. Czarownik jest więc jednym z pierwszych straconych. Życie próbowała mu uratować Amnesty International. Ale bez skutku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl