"Przed dziewięcioma laty (w 2017 roku – PAP) Donald Trump został przyjęty po cesarsku w Zakazanym Mieście. Tym razem zaś w Pekinie ląduje prezydent osłabiony. Pogrążony w wojnie przeciwko Iranowi, która sprawiła, że ceny energii poszybowały w górę, zganiony przez Sąd Najwyższy w sprawie ceł (...) Trump rozpoczyna szczyt ze słabszymi atutami niż się wydaje" – ocenia "Liberation".
Xi Jinping "w centrum szachownicy geopolitycznej"
Jak dodaje, Trump ma przed sobą chińskiego przywódcę Xi Jinpinga, którego mocną stroną jest "postawa odpowiedzialnego mocarstwa i kontrola nad metalami ziem rzadkich" i który znajduje się "w centrum szachownicy geopolitycznej". Zapowiadając, że wśród tematów szczytu będą relacje handlowe, Tajwan, AI i minerały strategiczne, "Liberation" przypomina, że te wszystkie kwestie dzielą dwa mocarstwa, a celem szczytu jest wysondowanie chwiejnej równowagi między Waszyngtonem i Pekinem.
Chiny "solidnym partnerem" w oczach znacznej części świata
Francuski dziennik ocenia, że Chiny "w oczach znacznej części świata wyglądają jak solidny partner" i kultywują swój wizerunek "mocarstwa szanującego prawo międzynarodowe". Ta postawa wynika też ze "strategicznej kalkulacji", bowiem Chiny są podatne na napięcia w Zatoce Perskiej: ponad połowa ich importu ropy transportowana jest przez cieśninę Ormuz.
Zawoalowana krytyka Donalda Trumpa ze strony Chin
Cytując deklarację chińskiego MSZ, iż Pekin chce wnieść "więcej stabilności i pewności" w relacje międzynarodowe, dziennik ocenia, że sformułowanie to stanowi zawoalowana krytykę pod adresem Trumpa, "który uczynił ze Stanów Zjednoczonych jedno z głównych źródeł niestabilności na świecie".