Na ustawę czekały setki tysięcy par
Biedroń i Śmiszek wysłali jeszcze we wtorek list do Kancelarii Prezydenta RP z prośbą o spotkanie. Jak przyznali w środę w Brukseli politycy Nowej Lewicy, którzy sami są parą od ćwierć wieku, mają nadzieję, że uda im się przedstawić prezydentowi problemy, z jakimi w życiu codziennym muszą borykać się pary pozostające w związkach nieformalnych.
Śmiszek przyznał, że na przyjętą 29 maja przez polski Sejm ustawę czekały setki tysięcy par jednopłciowych i dwupłciowych. Dodał, że ustawa ta, chociaż nadal bardzo konserwatywna i w niczym nieprzypominająca przepisów dotyczących związków małżeńskich, daje parom bezpieczeństwo prawne oraz reguluje podstawowe kwestie, takie jak np. możliwość dowiadywania się o stanie zdrowia partnera w szpitalu, prawo do pochówku czy kwestie dotyczące dziedziczenia.
Biedroń i Śmiszek liczą, że Nawrocki zmieni zdanie
Śmiszek przypomniał, że Karol Nawrocki jeszcze podczas swojej kampanii wyborczej oraz tuż po objęciu urzędu prezydenta podkreślał, że jest gotowy na rozmowy na temat tego typu regulacji. W naszym przekonaniu projekt ustawy przyjęty przez Sejm, który dzisiaj jest przedmiotem obrad Senatu, w żaden sposób nie narusza wartości konstytucyjnych oraz wypełnia wolę i wizję pana prezydenta, jeśli chodzi o uregulowanie pożycia par jednopłciowych i dwupłciowych w naszym kraju - ocenił polityk.
Biedroń i Śmiszek przyznali, że zdają sobie sprawę z tego, że prezydent już zapowiedział, że nie podpisze żadnego prawa, które będzie stanowiło alternatywę dla małżeństwa, ale mają nadzieję, że uda im się przedstawić mu rzeczowe argumenty przemawiające za rezygnacją z weta. Dopóki piłka jest w grze i dopóki prezydent nie podjął ostatecznie decyzji, będziemy apelować do niego o spotkanie i o przyjęcie projektu ustawy - powiedział Biedroń. Polityk powiadomił, że w ubiegły weekend miał okazję rozmawiać z przedstawicielami KPRP, którym też osobiście przekazał prośbę o to spotkanie.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.