Dziennik Gazeta Prawana logo

Kosiniak-Kamysz odciął się Nawrockiemu. Mocne słowa szefa MON

dzisiaj, 13:02
Ten tekst przeczytasz w 7 minut
Władysław Kosiniak-Kamysz
Władysław Kosiniak-Kamysz/PAP
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił w piątek, że prezydent Karol Nawrocki, atakując go, chce "przykryć swój wyrzut sumienia" po tym, jak odmówił podpisania ustawy wdrażającej unijny program SAFE. Wicepremier dodał, że prezydent powinien wyrazić satysfakcję z podpisania polsko-brytyjskiego traktatu.

Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii – Donald Tusk i Keir Starmer – podpisali w środę traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz przekazał zaś, że rząd nie konsultował się z ośrodkiem prezydenckim ws. jego podpisania. Później powiedział, że treść traktatu trafiła do KPRP na dzień przed podpisem.

Kosiniak-Kamysz: Szlag człowieka trafia z tym "pępkiem świata"

Kosiniak-Kamysz, pytany o tę sprawę jeszcze tego samego dnia odparł, że chciałby, "żeby chociaż raz kancelaria pana prezydenta ucieszyła się z tego, że Polska jest bezpieczniejsza". Szlag trafia człowieka, jak ciągle słyszy tylko o własnym ogródku kancelarii prezydenta jako pępku świata – dodał.

Nawrocki: Kosiniak-Kamysz się wygłupił w sprawie traktatu

Prezydent Nawrocki ocenił w piątek, że Kosiniak-Kamysz "wygłupił się", krytykując stanowisko Kancelarii Prezydenta wobec polsko-brytyjskiego traktatu o bezpieczeństwie. Jak podkreślił, przed podpisaniem dokumentu musi znać jego treść i dysponować analizami BBN.

Kosiniak-Kamysz: Myślę, że to jest wyrzut sumienia pana prezydenta

W piątek dziennikarze w Sejmie pytali Kosiniaka-Kamysza, jak odbiera słowa prezydenta, że "wygłupił się". Szef MON odpowiedział, że "nie chce powiedzieć, co zrobił prezydent, jak się zachował", odmawiając podpisania ustawy wdrażającej program SAFE.

(Prezydent) nie stanął w jednym szeregu z wojskowymi, z ekspertami, z chęcią budowy bezpiecznej i silnej Polski. I myślę, że to jest ten wyrzut sumienia pana prezydenta, który teraz próbuje przykryć, atakując mnie. Ja się tym nie będę za bardzo przejmował, szczerze mówiąc, powiedziałem prawdę – podkreślił Kosiniak-Kamysz.

Powiedział, że jeżeli Polska podpisuje traktat obronny z Wielką Brytanią, to nie jest to powód do smutku, tylko powód do radości. Zapewnił przy tym, że procedury dotyczące traktatów międzynarodowych są zachowane.

Kosiniak-Kamysz: Prezydent nie powinien szukać, jak zawsze, dziury w całym

Szef MON podkreślił, że traktat międzynarodowy przechodzi właściwą ścieżkę legislacyjną, zostaje przyjęty i podpisany przez rząd, a następnie zaakceptowany przez parlament. I – jak mówił Kosiniak-Kamysz – na końcu decyzję podejmuje prezydent.

Taka jest nasza konstytucja, prezydent nie bierze udziału w tworzeniu tego porozumienia, nie jest parlamentem, nie jest rządem. Jest częścią władzy wykonawczej, która ma prawo zdecydować o podpisaniu lub nie (...). Ja mu nie odbieram tego prawa, ale niech on nie odbiera nam prawa do mówienia, że przygotowaliśmy najlepszy możliwy traktat, że ten traktat wzmacnia polskie bezpieczeństwo – powiedział szef MON.

Ocenił, że prezydent i jego przedstawiciele powinni wyrazić satysfakcję i radość z podpisania traktatu, "a nie negować i nie szukać, jak zawsze, dziury w całym, tylko zagrać w jednej drużynie".

Przecież my nie wysłalibyśmy czegoś złego do pana prezydenta, co nie byłoby dobre dla bezpieczeństwa Polski. Więc powinien mieć trochę więcej zaufania, bo my mamy zaufanie, że w końcu podejmie dobrą decyzję. Nie wyobrażam sobie, żeby prezydent nie podpisał traktatu o zwiększonej obronności polskiej, dzięki umowie z Wielką Brytanią – dodał wicepremier.

Odpowiadając na kolejne pytania o postawę Pałacu Prezydenckiego, Kosiniak-Kamysz ocenił, że "przecież to jest wszystko gra". Prezydentowi przecież nie chodzi o to, co jest w tym traktacie, nie chodzi o to jego współpracownikom, jakie są tam przepisy. Tylko chodzi o to, żeby zmieniać cały czas konstytucję, bez zmiany konstytucji poszerzać swoje uprawnienia – stwierdził Kosiniak-Kamysz.

W środę prezydent Karol Nawrocki powiedział, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i samego prezydenta o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane. Dodał, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie "z opinii publicznej".

Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór zapewniał w czwartek, że "MSZ od początku procesu (dot. traktatu) regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu".

Donald Tusk był pytany w czwartek w TVN24, czy nie bierze pod uwagę scenariusza, w którym prezydent odmówi podpisania polsko-brytyjskiego traktatu. Premier odparł, że "słyszał jakieś głosy z kancelarii prezydenta Nawrockiego, które kwestionują sens, czy sposób procedowania nad traktatem polsko-brytyjskim". Ale nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować – poprzez np. brak podpisu prezydenta – traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski – powiedział premier.

Kosiniak-Kamysz: Nawrocki najlepiej by zrobił, gdyby zadzwonił do Zełenskiego

Szef MON zabrał w piątek głos także w kontekście decyzji Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednostce imienia "Bohaterów UPA". Według wicepremiera "ta decyzja jest nie do przyjęcia", ale prezydent Karol Nawrocki najlepiej by zrobił, gdyby zadzwonił do prezydenta Ukrainy i oświadczył, że się z nią nie zgadzamy.

Tak szef MON odpowiedział na pytanie o to, że w reakcji na decyzję prezydenta Ukrainy prezydent Nawrocki chce, by odebrano Zełenskiemu Order Orła Białego.

Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślił, że decyzja prezydenta Ukrainy jest jego zdaniem "nie do przyjęcia" i jest "ciosem wymierzonym w nadzieję na zasklepienie, zabliźnienie się ran i bycie w prawdzie historycznej". Liczę, że Ukraina zmieni zdanie w tym kontekście – dodał.

Wicepremier zaznaczył, że chciałby, aby relacje Polski i Ukrainy były budowane na partnerstwie, a trudno je w taki sposób budować, "jeżeli jest tak nieodpowiedzialna decyzja ze strony Ukrainy". Natomiast – dodał - nie sądzi, aby wniosek prezydenta Nawrockiego dawał "nadzieję na zbudowanie tych partnerskich i przyjacielskich relacji i zablokowanie tego".

Uważam, że najlepiej by zrobił prezydent Nawrocki, gdyby wziął za telefon i zadzwonił do prezydenta Zełenskiego i powiedział, że fundamentalnie nie zgadzamy się z tą decyzją i że ona nie działa dla budowania dobrosąsiedzkich stosunków i jest bolesna – powiedział szef MON.

Nawrocki: Zełenski udowodnił, że Ukraina mentalnie nie jest gotowa na UE

Wcześniej w piątek prezydent Nawrocki powiedział, że bardzo krytycznie ocenia decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu ukraińskiej jednostce imienia "Bohaterów UPA". Decyzja ta – jak mówił – dostarcza najlepszego materiału i wiele tlenu rosyjskiej propagandzie. Według Nawrockiego, prezydent Zełenski udowodnił, że Ukraina "pod względem mentalnym" nie jest gotowa, by być częścią Unii Europejskiej. Prezydent poinformował też, że zaproponował, aby jednym z punktów posiedzenia Kapituły Orderu Orła Białego, była kwestia odebrania Zełenskiemu tego orderu.

Order Orła Białego przyznał Wołodymyrowi Zełenskiemu w 2023 r. ówczesny prezydent Andrzej Duda.

Prezydent Zełenski w środę nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię "Bohaterów UPA". Jak mówił, uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".

Według historyków w lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy. Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.

Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj