Od 2024 r. systematycznie spada liczba migrantów ubiegających się o azyl w Niemczech.
Niemiecki tygodnik: Nielegalna migracja przestała być palącym problemem
W ubiegłym roku było ich 113 tys., o połowę mniej niż rok wcześniej. Nielegalna migracja przestała być palącym problemem – podkreślił niemiecki tygodnik. Według niego "presja migracyjna znacznie zmalała". Pomimo tego Niemcy zakłócają kontrolami komunikację w znacznej części obszaru Schengen.
"Der Spiegel" przypomniał, że rok temu, minister spraw wewnętrznych Dobrindt rozszerzył kontrole na wszystkie granice państwowe Niemiec, a w dodatku upoważnił policję federalną do odsyłania z granicy osób deklarujących zamiar wystąpienia o azyl.
Redakcja zaznaczyła, że kraje UE mogą wprowadzać czasowe kontrole graniczne tylko wtedy, gdy zaistnieje zagrożenie porządku lub bezpieczeństwa publicznego.
Niemiecki tygodnik: Nowy rząd przestał być nowy, a o zagrożeniu nie ma mowy
Podjęta w maju 2025 r. bezpośrednio po przejęciu władzy przez rząd Friedricha Merza decyzja miała pokazać, że nowy rząd traktuje poważnie zapowiedź ostrego zwrotu w polityce migracyjnej. "Nowy rząd przestał być nowy, a o zagrożeniu porządku publicznego nie może być mowy, kiedy miesięcznie przyjeżdża kilka tysięcy uciekinierów. W kwietniu wniosek o azyl złożyło 6144 osób" – czytamy w "Spieglu".
Redakcja zwróciła uwagę na szereg wyroków sądowych kwestionujących zarówno zawracanie migrantów z granicy, jak i kontrole na granicach państwa, w tym przypadku na granicy niemiecko-luksemburskiej.
Granic pilnuje obecnie 14 tys. policjantów, co kosztuje miliony euro. W dodatku, pełniących służbę na granicy funkcjonariuszy brakuje w innych miejscach, chociażby na dworcach kolejowych.
Niemiecki tygodnik: Chodzi już wyłącznie o efekt propagandowy
Badacze migracji uważają, że kontrole graniczne nie mają dużego wpływu na sytuację w Niemczech. Liczba migrantów spada ze względu na zmienioną sytuację w Syrii oraz lepsze kontrole na granicach Grecji i Polski. Coraz trudniej jest dotrzeć do Niemiec – zaznacza "Der Spiegel".
Zdaniem redakcji szefowi MSW może chodzić wyłącznie o efekt propagandowy. "Gdyby się okazało, że liczba migrantów pozostaje niska bez działań Dobrindta, rządowi byłoby trudniej przedstawiać ograniczenie migracji jako swój sukces" – konkluduje "Der Spiegel".