Herman Simm był szefem wydziału bezpieczeństwa estońskiego resortu obrony w latach 2000-2006. Stał na czele rządowych delegacji, prowadzących rozmowy na temat ochrony przepływu tajnych informacji. Uczestniczył w opracowywaniu unijnych i NATO-wskich systemów ochrony. Przez wiele lat odpowiadał za wydawanie certyfikatów dostępu do tajnych danych. Nie wyklucza się, że mógł to wykorzystać do wprowadzenia innych rosyjskich agentów.

W latach 80. Simm został zwerbowany przez Rosjan. Aresztowano go we wrześniu. Czeka go w Estonii proces za przekazywanie tajnych informacji obcemu mocarstwu. Kilka ekip śledczych z Unii Europejskiej i NATO - pod nadzorem oficera amerykańskiego - przebywało w Tallinie, żeby ocenić skalę zdrady, postrzeganej jako "najpoważniejszy przypadek szpiegostwa przeciwko NATO od czasu zakończenia zimnej wojny" - pisze "Times".

Simm wpadł, kiedy zaczął się zachowywać nieostrożnie - kupił kilka atrakcyjnych nieruchomości, łącznie z farmą nad Bałtykiem i wielką willą w Tallinie. Również jego oficer prowadzący, udający hiszpańskiego biznesmena, okazał się nieostrożny - próbował zwerbować kolejnego Estończyka, ale ten poinformował o tym władze.

Estoński kontrwywiad zaczął wtedy szczegółowo rekonstruować działania rzekomego Hiszpana. Jeden ze śladów prowadził do agenta w NATO. Simm zostanie formalnie postawiony w stan oskarżenia prawdopodobnie na początku przyszłego roku, kiedy zakończą pracę NATO-wskie ekipy, oceniające skalę wyrządzonych przez niego szkód. Grozi mu do 15 lat więzienia.