To była spektakularna szpiegowska kariera - pisze "The New York Times". 50-letni, niczym niewyróżniający się przyznał się, że od 25 lat dostarczał Izraelowi szczegółowych informacji o wszystkim, co działo się w południowym . Często zapuszczał się też pod granicę z . Fotografował drogi i konwoje, którymi Hezbollah mógł przewozić broń. Uważnie obserwował także palestyńskie grupy działające w Libanie.
Izraelski wywiad podsyłał mu najnowszy sprzęt. W drugą stronę szły meldunki Alego. Okazjonalnie 50-latek wyjeżdżał także do Europy "w interesach". W Belgii i Włoszech przejmował go Mossad i wtedy Ali był zabierany do Izraela, gdzie składał obszerne zeznania.
Na pozór . "Ciągle o niej mówił, jak ją wspierał, jak wspiera ludzi, jaką sympatią ich darzy, " - opowiada "The New York Times" znajomy i sąsiad Alego.
Izrael miał w ciągu tych 25 lat zapłacić mu za szpiegowską robotę . Były też korzyści pozafinansowe. Kiedy w 2006 roku Izrael rozpoczął w Libanie ofensywę, Mossad poinformował go, że w Maradż nie będzie atakowany. Ali wiedział więc, że nie musi uciekać.
Dzięki jego pracy Izrael monitorował też pomoc Syrii dla Palestyńczyków i Hezbollahu. Ali miał przy libańsko-syryjskiej granicy , o której nie widziała jego pierwsza rodzina. Dlatego nie wzbudzał podejrzeń, kiedy od czasu do czasu pojawiał się w tych okolicach.
. Ta radykalna szyicka organizacji działa znacznie sprawniej niż państwo. Ma też dużo lepsze służby kontrwywiadowcze. Z Alim wpadł jego , który miał mu pomagać.
Ali zwrócił na siebie uwagę . Skromnie zarabiający 50-latek nagle wybudował trzypiętrowy budynek schowany za wysokim żelaznym ogrodzeniem. Znajomym powiedział, że . Wielu Libańczyków dostaje od krewnych regularną pomoc. Jednak ani Hezbollah, ani libańskie służby mu nie uwierzyły.
Jego pierwsza żona twierdzi tymczasem, że siedzący za kratkami od kilku miesięcy Ali jest w fatalnym stanie. W areszcie miał być poddawany i pod ich wpływem przyznał się do wszystkiego, co mu wmówiono. Zza kratek najprawdopodobniej już nigdy nie wyjdzie.