Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Wielka afera szpiegowska z Izraelem w tle

2009-02-19 | Ostatnia aktualizacja: 19:25 | Komentarze: 0 | skomentuj

Dla przyjaciół i znajomych Ali Al-Dżarrah był szanowanym mieszkańcem wsi Maradż w dolinie Bikaa i gorącym zwolennikiem walki Palestyńczyków. W libańskim areszcie przyznał on jednak, że od 25 lat był niezwykle cennym izraelskim szpiegiem. Za kratki trafił dzięki Hezbollahowi, którego wywiadowcza siatka jest dużo bardziej skuteczna od rządowej.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

To była spektakularna szpiegowska kariera - pisze "The New York Times". 50-letni, niczym niewyróżniający się Ali al-Dżarrah przyznał się, że od 25 lat dostarczał Izraelowi szczegółowych informacji o wszystkim, co działo się w południowym Libanie. Często zapuszczał się też pod granicę z Syrią. Fotografował drogi i konwoje, którymi Hezbollah mógł przewozić broń. Uważnie obserwował także palestyńskie grupy działające w Libanie.

Izraelski wywiad podsyłał mu najnowszy sprzęt. W drugą stronę szły meldunki Alego. Okazjonalnie 50-latek wyjeżdżał także do Europy "w interesach". W Belgii i Włoszech przejmował go Mossad i wtedy Ali był zabierany do Izraela, gdzie składał obszerne zeznania.

Na pozór Ali Al-Dżarrah gorąco popierał sprawę palestyńską. "Ciągle o niej mówił, jak ją wspierał, jak wspiera ludzi, jaką sympatią ich darzy, psi syn" - opowiada "The New York Times" znajomy i sąsiad Alego.

Izrael miał w ciągu tych 25 lat zapłacić mu za szpiegowską robotę 300 tysięcy dolarów. Były też korzyści pozafinansowe. Kiedy w 2006 roku Izrael rozpoczął w Libanie ofensywę, Mossad poinformował go, że w Maradż nie będzie atakowany. Ali wiedział więc, że nie musi uciekać.

Dzięki jego pracy Izrael monitorował też pomoc Syrii dla Palestyńczyków i Hezbollahu. Ali miał przy libańsko-syryjskiej granicy drugą żonę, o której nie widziała jego pierwsza rodzina. Dlatego nie wzbudzał podejrzeń, kiedy od czasu do czasu pojawiał się w tych okolicach.

Alego aresztował Hezbollah. Ta radykalna szyicka organizacji działa znacznie sprawniej niż państwo. Ma też dużo lepsze służby kontrwywiadowcze. Z Alim wpadł jego brat Jusuf, który miał mu pomagać.

Ali zwrócił na siebie uwagę nowym domem. Skromnie zarabiający 50-latek nagle wybudował trzypiętrowy budynek schowany za wysokim żelaznym ogrodzeniem. Znajomym powiedział, że pieniądze przesłała mu rodzina z Brazylii. Wielu Libańczyków dostaje od krewnych regularną pomoc. Jednak ani Hezbollah, ani libańskie służby mu nie uwierzyły.

Jego pierwsza żona twierdzi tymczasem, że siedzący za kratkami od kilku miesięcy Ali jest w fatalnym stanie. W areszcie miał być poddawany torturom i pod ich wpływem przyznał się do wszystkiego, co mu wmówiono. Zza kratek najprawdopodobniej już nigdy nie wyjdzie.

PW
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«