Wielka afera szpiegowska z Izraelem w tle
Dla przyjaciół i znajomych Ali Al-Dżarrah był szanowanym mieszkańcem wsi Maradż w dolinie Bikaa i gorącym zwolennikiem walki Palestyńczyków. W libańskim areszcie przyznał on jednak, że od 25 lat był niezwykle cennym izraelskim szpiegiem. Za kratki trafił dzięki Hezbollahowi, którego wywiadowcza siatka jest dużo bardziej skuteczna od rządowej.
- Spowiedź rosyjskiego szpiega
- Szpieg przekazywał Rosji tajemnice NATO
- Brytyjski szpieg zgubił dane wywiadu
- Szpieg w spódnicy i chustce na głowie
- Szpieg z Polski wyśledzi talibów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To była spektakularna szpiegowska kariera - pisze "The New York Times". 50-letni, niczym niewyróżniający się Ali al-Dżarrah przyznał się, że od 25 lat dostarczał Izraelowi szczegółowych informacji o wszystkim, co działo się w południowym Libanie. Często zapuszczał się też pod granicę z Syrią. Fotografował drogi i konwoje, którymi Hezbollah mógł przewozić broń. Uważnie obserwował także palestyńskie grupy działające w Libanie.
Izraelski wywiad podsyłał mu najnowszy sprzęt. W drugą stronę szły meldunki Alego. Okazjonalnie 50-latek wyjeżdżał także do Europy "w interesach". W Belgii i Włoszech przejmował go Mossad i wtedy Ali był zabierany do Izraela, gdzie składał obszerne zeznania.
Na pozór Ali Al-Dżarrah gorąco popierał sprawę palestyńską. "Ciągle o niej mówił, jak ją wspierał, jak wspiera ludzi, jaką sympatią ich darzy, psi syn" - opowiada "The New York Times" znajomy i sąsiad Alego.
Izrael miał w ciągu tych 25 lat zapłacić mu za szpiegowską robotę 300 tysięcy dolarów. Były też korzyści pozafinansowe. Kiedy w 2006 roku Izrael rozpoczął w Libanie ofensywę, Mossad poinformował go, że w Maradż nie będzie atakowany. Ali wiedział więc, że nie musi uciekać.
Dzięki jego pracy Izrael monitorował też pomoc Syrii dla Palestyńczyków i Hezbollahu. Ali miał przy libańsko-syryjskiej granicy drugą żonę, o której nie widziała jego pierwsza rodzina. Dlatego nie wzbudzał podejrzeń, kiedy od czasu do czasu pojawiał się w tych okolicach.
Alego aresztował Hezbollah. Ta radykalna szyicka organizacji działa znacznie sprawniej niż państwo. Ma też dużo lepsze służby kontrwywiadowcze. Z Alim wpadł jego brat Jusuf, który miał mu pomagać.
Ali zwrócił na siebie uwagę nowym domem. Skromnie zarabiający 50-latek nagle wybudował trzypiętrowy budynek schowany za wysokim żelaznym ogrodzeniem. Znajomym powiedział, że pieniądze przesłała mu rodzina z Brazylii. Wielu Libańczyków dostaje od krewnych regularną pomoc. Jednak ani Hezbollah, ani libańskie służby mu nie uwierzyły.
Jego pierwsza żona twierdzi tymczasem, że siedzący za kratkami od kilku miesięcy Ali jest w fatalnym stanie. W areszcie miał być poddawany torturom i pod ich wpływem przyznał się do wszystkiego, co mu wmówiono. Zza kratek najprawdopodobniej już nigdy nie wyjdzie.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!