"Sytuacja jest naprawdę alarmująca, nie kończą się prowokacje strony gruzińskiej w przededniu rocznicy sierpniowych wydarzeń. W związku z tym wzmocniona jest gotowość bojowa rosyjskich żołnierzy i pograniczników znajdujących się w Osetii Południowej" - powiedział Andriej Niestierienko. Kreml zapowiada, że nie dopuści do "eskalacji i przekształcenia się wymiany strzałów w większe starcia". "Robimy i będziemy robić w tym celu wszystko, co możliwe" - dodał rzecznik MSZ.

>>>Osetia Południowa nie ma już rządu

We wtorek Rosjanie oskarżyli Tbilisi o przygotowywanie "prowokacji" w związku ze zbliżającą się pierwszą rocznicą sierpniowej wojny między kaukaską republiką a byłym mocarstwem. "Rząd gruziński szykuje na rocznicę konfliktu działania o charakterze prowokacyjnym na granicy z Osetią Południową" - stwierdził w wywiadzie dla dziennika "Rossijskaja Gazieta" wiceminister spraw zagranicznych Rosji Grigorij Karasin. Kreml zapowiedział też, że zamierza "powstrzymać rewizjonistyczne ciągoty" Tbilisi.

>>>Rosja znów grozi Gruzji wojną

"W tym wybuchowym regionie taki rozwój wydarzeń grozi nieprzewidywalnymi konsekwencjami" - ostrzegał Karasin. Podkreślił też "odpowiedzialność Rosji" za to, by małe kaukaskie narody (Osetyńcy i Abchazi - red.) nie doświadczyły przemocy ze strony Gruzji.

>>>Strzały na Kaukazie. Gruzja: to nie my

Kilka dni przed rocznicą wybuchu wojny o Osetię Południową Kaukaz znów przypomina beczkę prochu. Zaczęło się od wzajemnych oskarżeń Tbilisi i Cchinwali o ostrzał artyleryjski. W niedzielę Gruzini wypomnieli Moskwie, że stacjonujące w Osetii rosyjskie wojsko wchodzi w głąb terytorium Gruzji i usiłuje przesunąć granicę na korzyść małej republiki. Dzień wcześniej Rosja zagroziła Tbilisi użyciem siły.

>>>Dla USA Rosja ważniejsza od Gruzji

Wojna rosyjsko-gruzińska wybuchła w nocy z 7 na 8 sierpnia 2008 roku. Gruzja pierwsza rozpoczęła walki, licząc na odzyskanie kontroli nad Osetią Południową. W obronie małej republiki, która otwarcie deklaruje sympatię dla Kremla, Rosja zorganizowała potężną operację wojskową, w wyniku której Gruzja nie tylko straciła definitywnie kontrolę nad Osetią oraz innym separatystycznym regionem - Abchazją, ale i osłabiła swoje szanse na wejście w przyszłości do NATO. Obecnie na terytorium Osetii Południowej stacjonuje - oficjalnie jako siły pokojowe - kontyngent rosyjskich wojsk. Dla Gruzinów oznacza to faktyczną okupację części ich terytorium przez obcą armię.