Wpadka policji? Wystawili bandytom kantor
Policja użyła mojego klienta jako żywą przynętę - twierdzi adwokat właściciela kantoru napadniętego w zeszły czwartek w Opolu. Mężczyzna w obronie zastrzelił bandytę. Teraz okazuje się, że policja ostrzegała właściciela o napadzie. Co więcej, czekała na miejscu wcześniej.
- Napadli na kantor, porwali właściciela
- Będą sprzedawać policjantów jak piłkarzy?
- Napad z bronią w Galerii Mokotów
- Strzelanina w galerii handlowej. Są ofiary
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Do adwokata właściciela kantoru z Galerii Opolanin dotarła "Gazeta Wyborcza". Mecenas Sławomir Wojciechowski przedstawił wersję wydarzeń napadniętego mężczyzny.
Zdaniem obrońcy, policja wiedziała o napadzie wcześniej. Ostrzegała właściciela kantoru, dlatego ten nie miał przy sobie pieniędzy. Miał za to broń. Strzelił, ale dopiero w momencie, gdy jeden z napastników wdarł się już do jego samochodu i zaczął go dusić, a drugi bandyta zbliżał się z paralizatorem.
Policja była na miejscu, uzbrojona po zęby - podkreśla mecenas Wojciechowski i dodaje, że nie zadbała w należyty sposób o bezpieczeństwo właściciela kantoru. Jak mogła to zrobić? Choćby dając mu kamizelkę kuloodporną.
Mundurowi odpierają te zarzuty. "Specjalny zespół z Komendy Głównej Policji, który badał akcję w Opolu uznał, że policjanci działali optymalnie" - mówi "Gazecie Wyborczej" rzecznik komendanta głównego Mariusz Sokołowski. Sprawę napadu i zastrzelenia bandyty bada teraz prokuratura.
p
W ubiegły czwartek czterech napastników zaatakowało właściciela kantoru z Galerii Opolanin. Jeden z nich zginął, śmiertelnie postrzelony przez napadniętego. Trzech pozostałych chwilę później złapała policja.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!