Dyrektorzy nie podpisali kontraktów na 2010 rok i zapowiedzieli, że nie zrobią tego póki Narodowy Fundusz Zdrowia nie przestanie ich dyskryminować finansowo.

W tym roku podkarpacki NFZ dysponuje kwotą 2,6 miliarda. W przeliczeniu na jednego mieszkańca to około 1200 złotych na rok - o 400 złotych mniej niż w województwie mazowieckim i o 200 złotych mniej niż średnia krajowa.

"Nie każdy musi nosić ubrania od Armaniego. Ale gdy pacjent wymaga operacji wyrostka, to skalpel, lekarstwa i nici są potrzebne niezależnie od tego, czy region jest bogaty czy nie" - mówi Janina Dańczak-Balicka, wicedyrektor szpitala w Jarosławiu.

Dyrektorzy podkarpackich szpitali po raz pierwszy odmówili podpisania zaniżonych ich zdaniem kontraktów. We czwartek pod siedzibą NFZ w Rzeszowie zorganizowali pikietę z udziałem pracowników szpitali i samorządowców. Ale NFZ nie ma dla nich dobrych wiadomości. "W budżecie nie mamy żadnych rezerw, by spełnić postulaty protestujących" - mówi Marek Jakubowicz, rzecznik podkarpackiego NFZ.

Na razie protestujące szpitale pracują normalnie, ale jeśli dyrektorzy nie ustąpią od marca będą przyjmować tylko pacjentów w sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia. "Gdybyśmy podpisali kontrakty, nasze szpitale czekałby upadek" - zapewnia Zbigniew Strzelczyk, dyrektor szpitala w Kolbuszowej, a jednocześnie szef związku szpitali powiatowych w województwie.