Państwo płaci miliard za fikcyjnych uczniów
Zwolnienia ze składek ZUS, ulgi na komunikację miejską i PKP, zasiłki socjalne. Takie przywileje mają uczniowie szkół policealnych w Polsce. Nie muszą nawet pojawiać się na lekcjach, bo nikt nie sprawdza ich obecności. Najsłabsi są skreślani z listy dopiero pod koniec semestru, a i wtedy ponowne zapisanie się nie stanowi większego problemu.
- Szkoły źle uczą zawodu
- Mężczyźni nie idą na studia. Przez wojsko
- Polska młodzież kształci się na potęgę
- Kobiety wypierają mężczyzn na studiach
- "Policealna promocja miernoty"
- NIK: Szpitalny sprzęt zagraża pacjentom
- Firmy idą do sądu po unijne pieniądze
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-02-12

temp. min -23°C max. 0°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szkoły policealne co roku kształcą tysiące fikcyjnych uczniów. Na ich edukację państwo przeznacza prawie miliard złotych.
- Jaki kierunek nauki pana interesuje? - pyta pracownica sekretariatu Regionalnego Ośrodka Edukacji w Poznaniu.
- Potrzebne mi jest tylko zaświadczenie do ZUS, jak najszybciej - mówię wprost.
- Mamy właśnie zapisy na semestr zimowy. Kilka kierunków w promocji, nie trzeba płacić wpisowego. Natychmiast po złożeniu dokumentów dostanie pan zaświadczenie do ZUS, KRUS, WKU - zachwala kobieta.
Gdy pytam, co się stanie, jeśli zacznę notorycznie opuszczać zajęcia, pracownica ROE przyznaje, że wtedy zostanę skreślony z listy. - Ale klasyfikujemy uczniów dopiero na koniec semestru - uspokaja mnie.
- Czy będę mógł znowu się zapisać? - upewniam się.
- Oczywiście, tylko za promocję będzie pan musiał zwrócić, czyli to wpisowe, z którego byłby pan zwolniony. Jakieś 50 zł - wyjaśnia pracownica ROE.
Zadzwoniliśmy do kilku szkół policealnych. Wszędzie zadawaliśmy podobne pytania. I wszędzie otrzymywaliśmy takie same odpowiedzi. - Promocje, darmowe kierunki, zwolnienia z czesnego, zaświadczenia od ręki - zapewniali nas pracownicy tych placówek.
Zniżki dla uczniów
Uczniowie to dla szkół policealnych prawdziwa żyła złota. Na każdego dostają z budżetu państwa dotację. W 2008 r. MEN wydał na ten tryb kształcenia aż 854,8 mln zł. Ale i dla młodych ludzi status ucznia placówki policealnej jest niezwykle korzystny: daje zniżki na przejazdy i zwolnienie ze składek na ZUS. I to zarówno dla samego ucznia, jak i zatrudniającego go pracodawcy. Młody człowiek może też ubiegać się o zasiłek socjalny.
"Podpowiemy, jakie przysługują ci zaświadczenia, gdzie można je wykorzystać i jakie dostać zasiłki. Mamy w tym duże doświadczenie. Konkurencja się od nas uczy. Oczywiste jest, że legitymacje uprawniające do zniżek otrzymasz za friko" - reklamuje się warszawska Business School z Warszawy.
Współpraca z klubem kibica
W rywalizacji o klienta najdalej poszło Centrum Nauki i Biznesu Żak w Katowicach, które postawiło na współpracę ze zrzeszeniami kibiców. W zamian za pomoc w rekrutacji, oferuje im pieniądze na klubowe flagi czy race. "Stowarzyszenie Kibiców GKS-u Katowice SK 1964 dostanie pieniądze, jeśli do szkoły zapisze się minimum 50 osób. Ale to nie koniec! Każde następne 25 osób to kolejna kasa" - napisało na swojej stronie internetowej stowarzyszenia kibiców katowickiej "Gieksy".
Udało się. Damian Woźnica, dyrektor "Żaka" ze współpracy z kibicami Zagłębia Sosnowiec jest zadowolony. - Zgłosiło się 60 osób, teraz mogą wybrać, na co zostaną przekazaną pieniądze - poinformował nas.
Nie jest tajemnicą, że nauka w "Żaku" to fikcja. Na stronie "Gieksy" napisano bowiem, że uczestnictwo w zajęciach nie jest wymagane. "Nie jest też przeszkodą studiowanie na innej uczelni, bo w Polsce można studiować na dowolnej liczbie kierunków" - informuje portal.
Na nieprawidłowości funkcjonowania szkół niepublicznych już w 2007 r. zwróciła uwagę Najwyższa Izba Kontroli. We wnioskach pokontrolnych napisano wtedy, że takie placówki starają się przyciągnąć jak największą liczbę słuchaczy, oferując im zaświadczenia uprawniające do różnych świadczeń. Przez 2 lata nic w tej kwestii się nie zmieniło.
Współautorem tekstu jest Tomasz Teluk
























~Kamil Malecki2011-04-22 10:29
W pełni zgadzam się z tekstem, jestem pracownikiem szkoły policealnej, ale tej "dobrej" - wystawiamy zaświadczenia ale 1) zapewniamy dobra kadrę 2) wywalamy uczniów nie chodzacych 3) mamy kierunki za darmo np. semestr za darmo ale jak ktoś nie zaliczy płaci kasę 4) Raport NIK mówił też o szkole cosinus, gdzie po 2 latach nauki z prawie 900 osób szkołę ukończyło 19 uczniów - w naszej szkole kończy mniej więcej 60-70% uczniów 5) W szkołach takich jak ROE, Cosinus, Żak, TEB (chociaż TEB z tego towarzystwa nie jest taki zły) żeby osiągać zyski, grupy "darmowe" mają po 50-90 osób z czego chodzi 5 albo w ogole, często uczniowie są zapisywani bez swojej wiedzy, bo szkoła ma dokumenty delikwenta i przepisuje go na następny semestr automatycznie - kuratorium słabo kontroluje takie dokumenty i nie sprawdza faktycznej ilości osób, wiem, bo przechodziliśmy "kontrole", za bardzo Pani tego nie sprawdzają
6) Jak się dzwoni do kuratorium, to pracownicy często polecają nasze szkoły (chociaż uczelnia prywatna) - bo tam można się czegoś nauczyć i rzezcywiście - kosmetyczki, informatycy od nas są jednymi z lepszych i egzaminy zawodowe zdają dobrze. Tylko nasza szkoła przy tych "molochach" jak cosinus, który ma dziesiątki ośrodków w Polsce musi się zwijać albo dostosować się do takiego prowadzenia "byznesu", bo z prawdziwą edukacją niewiele ma to wspólnego. My, oferując porządna jakość jesteśmy spychani z rynku przez "darmowe" szkoły, które są prowadzone dla kasy. Zyski cosinusa, roe, żaka, idą w miliony złotych i to jest zbyt poważne, zeby ich tknąć. My za rok, dwa znikniemy z rynku bo paradoksalnie oferujemy za dobra jakość nauczania albo ogólnie mówiąc przyzwoitą, a te "szkoły" bedą nadal kręcić lody, To tylko w Polsce możliwe.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!