Polskę zalewają podrabiane antybiotyki, leki na depresję i potencję a do tego będzie ich jeszcze przybywać. Powód? Są znacznie tańsze niż w aptekach i mimo że bywają niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia, wciąż mają odbiorców wśród tych, których nie stać na oryginały.

Podrabiane leki można łatwo kupić przez internet. Są nawet kilka razy tańsze od oryginałów dostępnych w aptekach, nie trzeba mieć na nie recepty. To kusi kupujących, którzy często nawet nie zdają sobie sprawy, że mają do czynienia z podróbką. I nie wiedzą, że podrabiane leki mogą być groźne dla zdrowia, a nawet życia.

Tylko na wschodniej granicy w zeszłym roku celnicy zarekwirowali 108 tysięcy opakowań fałszywych lekarstw. To sto razy więcej niż w 2007 roku. Najwięcej podróbek pochodzi z Chin. Te, które uda się przemycić, trafiają na bazary i do internetu, gdzie szybko znajdują nabywców. Coraz więcej Polaków zamawia też przez internet leki z zagranicy.

"Na naszych oczach powstaje ogromny przemysł podrabiania leków. To biznes lepszy niż handel narkotykami. Zdarza się, że w podróbkach zamiast składnika leczniczego jest kreda albo wręcz coś trującego" - mówi dr Wojciech Łuszczyna z Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.

To nie odstrasza nabywców, którzy przy zakupie kierują się głównie konkurencyjną ceną. A ponieważ leki w aptekach są coraz droższe, będzie też rósł popyt na podróbki. Miesiąc temu rzecznik praw obywatelskich interweniował u minister zdrowia w sprawie zalewających Polskę podróbek leków. Ministerstwo odpowiedziało, że aby walczyć z przemytem skutecznie, trzeba zmienić przepisy. Jednak projekt zmian prawa farmaceutycznego utknął w Ministerstwie Zdrowia.