Zwolnienia mają objąć około 20 reporterów, wydawców i redaktorów Polsatu News, w którym pracuje około 300 osób. "Tłumaczenie jest takie, że mamy kryzys i trzeba ciąć koszty" - mówi nam jeden z pracowników stacji. Z nieoficjalnych informacji wynika, że szefostwo kanału zamierza też zrezygnować z wiekszości programów publicystycznych, m.in. z "Bumerangu". "Ma być więcej newsów, bo to mniej kosztuje" - mówi nam pracownik kanału.

Najbardziej spektakularnym posunięciem jest jednak zdjęcie z głównej anteny Polsatu programu "Dorota Gawryluk - Konfrontacje". Emisja publicystycznego show została zawieszona i nie wiadomo czy program wróci do wiosennej ramówki.

Kierownictwo znalazło dla swojej gwiazdy inne zadanie. Jak dowiedział się DZIENNIK, od lutego Gawryluk ma wrócić do "Wydarzeń" i prowadzić program na zmianę z szefem serwisu Jarosławem Gugałą.

"Trzeba było znaleźć jakieś zajęcie gwieździe, skoro zabiera się jej program" - komentuje jeden z dziennikarzy "Wydarzeń". Sama Gawryluk nie chciała z nami na ten temat rozmawiać. Wiadomo jednak, że po prowadzeniu głównego wydania serwisu dziennikarka ma się przenosić na antenę Polsatu News. Ponad półgodzinny program ma być przedłużeniem serwisu, tak jak "Fakty po Faktach" w TVN 24. "Chcemy, żeby Dorota Gawryluk stała się wyrazistą twarzą Polsatu, stąd ten transfer" - mówi prezes Polsatu Mirosław Błaszczyk.

Rzecznik prasowy stacji, Tomasz Matwiejczuk tłumaczy, że powodem zmian nie są oszczędności. "Realizujemy założenia planu biznesowego. Przekroczyliśmy limit zatrudnienia i rezygnacja ze współpracy z częścią osób była od dawna rozważana" - mówi.

Ostateczne decyzje dotyczące listy nazwisk zwolnionych osób i likwidowanych programów zapadną w ciągu najbliższych dni.

"Czekamy na powrót Solorza z urlopu. Na razie wszystko rozgrywa się na korytarzu. Pojawiła się nawet plotka, że kanał newsowy zostanie zamknięty" - mówi jeden z dziennikarzy Polsatu "Ale króluje anegdota, że właściciel stacji miał swojego czasu skomentować budżet kanału słowami: <Czy wyście oszaleli? Gdybym wydawał pieniądze na takie rzeczy, to wciąż sprzedawałbym trabanty>. Więc ostre cięcia kosztów są pewne" - dodaje.

p

SYLWIA CZUBKOWSKA: Jak to jest: kryzys dotarł już do Polsatu? Stąd te zwolnienia w Polsat News?
MIROSŁAW BŁASZCZYK*: Najważniejsze jest to, że to nie są zwolnienia. Tworząc blisko osiem miesięcy temu kanał informacyjny zatrudniliśmy do jego budowania więcej ludzi, niż rzeczywiście jest niezbędnych do pracy. To normalny proces. Zawsze jest tak, że nie wszystkim taka praca odpowiada i nie wszyscy sprawdzają się w niej. Decyzję o nieprzedłużaniu umowy z częścią pracowników podjęliśmy w grudniu po weryfikacji tego jak kanał działa. Ale nikogo z pracy nie wyrzucamy bo nasi pracownicy wiedzieli, że zmiany personalne będą.

I żadnego wpływu na te "kadrowe zmiany" nie miał kryzys?
To, że nie jest dobrze wszyscy już wiedzą i widzą. Dlatego też zawczasu wolimy dokonać szczegółowej oceny sytuacji i przygotować się na ten ewentualny kryzys. Ale to wcale nie będzie opierało się na zwolnieniach. W telewizji jest więcej metod oszczędzania.

*Mirosław Błaszczyk, prezes telewizji Polsat


p



SYLWIA CZUBKOWSKA: Polsat News zapowiedział zwolnienie 20 pracowników, zaś w głównym kanale stacji poważne oszczędności dotkną publicystykę. To sygnał, że w telewizjach zaczął się kryzys?
TOMASZ ENGLERT*: Ewidentnie widać, że dotarł on już do polskich mediów. Jego oznaki widoczne są w budżetach promocyjnych firm. Efekt jest taki, że coraz więcej z nich w ramach oszczędności tnie wydatki na reklamę, także telewizyjną.

Jak duże straty poniosą media elektroniczne podczas kryzysu?
Najsłabiej uderzy on w internet. W tym roku branża ta nie tylko nie straci dochodów z reklam, ale wręcz zanotuje co najmniej kilkunastoprocentowy wzrost zysków. Na pewno gorzej będzie z telewizjami. Koniec roku zamkną zapewne na zero lub odrobinę na minusie. Ale już to wystarczy, by musiały zacząć oszczędzać - także na etatach. Tak naprawdę jednak sytuacja wyklaruje się nie wcześniej niż w przyszłym kwartale. Dopiero wtedy znane będą budżety i strategie reklamowe.

*Tomasz Englert, ekspert rynku mediów