Po stronie Indian Shipibo-Konibo stanęła światowa organizacja WWF i lokalna Aider. Negocjacje nad stworzeniem racjonalnego planu zarządzania lasem trwały pięć lat. Wcześniej podczas rabunkowej gospodarki drewnem cierpiały lasy, w tym rzadkie gatunki roślin jak bardzo cenne dla przemysły meblarskiego mahoniowce. W ramach nowego planu zarządzania lasem wprowadzono certyfikację pozyskiwanego drewna, powstały tartaki prowadzone przez Shipibo-Konibo, stworzono też sieć odbiorców drewna.

Indianie prowadzący tartaki zostali przeszkoleni w zakresie gospodarki przyjaznej środowisku. Wreszcie zaczną zarabiać na swoim bogactwie. Zanim na ich terenie pojawili się ekolodzy, Indianie dostawali 50-krotnie mniej za drewno, niż wynosiła jego rynkowa cena. I tak dzięki projektowi zamiast 20 soli (równowartość 6 dol.) będą zarabiać 1000 soli. Ma to zatrzymać migracje młodych Shipibo-Konibo do miast. Ponieważ za pieniądze oferowane wcześniej przez koncerny drzewne nie mogły utrzymać się całe rodziny, młodzi migrowali do peruwiańskich miast, gdzie dołączali do biedoty ze slumsów.