Dziennik.plKraj

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Zarzuty dla buntowników z poprawczaka

2009-08-20 | Ostatnia aktualizacja: 03:26 | Komentarze: 0 | skomentuj

Napadli na wychowawcę, spalili pół piętra w poprawczaku i wykorzystując chaos chcieli uciec z zakładu, a teraz - dwa dni po zajściu - usłyszeli zarzuty. Sześciu buntowników może iść za kraty nawet na 10 lat. Najmłodszy, siódmy buntownik będzie traktowany łagodniej, bo zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Poznańska prokuratura postawiła sześciu starszym buntownikom zarzuty spowodowania powszechnego niebezpieczeństwa pożaru i zniszczenia mienia. Za próbę ucieczki, podczas której mogli zginąć ludzie, oprychy mogą dostać surowe wyroki. Tym bardziej, że podczas buntu rannych zostało aż 6 osób, w tym 3 policjantów.

10 lat to najwyższa kara, która grozi buntownikom. Do więzienia raczej pójdą, bo postawiono im również ciężki zarzut naruszenia nietykalności cielesnej i napaści na funkcjonariusza publicznego.

Siódmym awanturnikiem był 17-latek. Jego sprawą zajmie się sąd dla nieletnich.

To była próba ucieczki

Wszystko wydarzyło się we wtorek po 23. Osadzeni w poznańskim poprawczaku napadli na wychowawcę, by zabrać mu klucze. Ten, dzięki refleksowi, schronił się w jednym z pokoi. Buntownicy zabarykadowali się wtedy i zaczęli podpalać meble. Ale rewoltę szybko stłumili policjanci. Sześć osób odniosło rany.

"Wychowankowie znieśli na główny hol trzeciego piętra budynku łóżka, szafki i stoły, po czym podpalili barykadę. Nie stawiali żadnych żądań. " - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. Rano mówiono o pięciu zatrzymanych, teraz w areszcie jest już siedem osób w wieku 17-19 lat.

Dlaczego osadzeni w poprawczaku rzucili się na swojego wychowawcę? Jak tłumaczy Stanisław Dec, wicedyrektor poznańskiej placówki, prowodyrzy buntu to recydywiści, niedługo mieli stanąć przed sądami za rozboje i kradzieże samochodów. Ostatnie przestępstwa popełnili na przepustkach, więc na kolejne nie mieli szans.

"Wiedzieli, że czekają ich zarzuty karne, stąd postanowili inaczej utorować sobie drogę na wolność" - mówił Dec w TVN 24. Buntownicy najpierw próbowali uciec. Zaatakowali drewnianym kijem wychowawcę i zażądali kluczy. Ten jednak zdołał im uciec i schować się w pomieszczeniu nocnym. Młodocianym przestępcom nie udało się na szczęście sforsować drzwi. Wtedy zaczęli podpalać wszystko co wpadło im w ręce.

Wychowawca wezwał już wtedy policję. W szturmie na barykadę buntowników sześć osób odniosło rany - trzech policjantów i trzech młodocianych przestępców. Zaraz po opanowaniu buntu, do budynku wkroczyli strażacy, którzy szybko ugasili rozniecony pożar.

Właśnie podpalenie da podstawy do postawienia zarzutów buntownikom. Prokuratura oskarży prowodyrów o sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.

W poznańskim poprawczaku, w chwili buntu, siedziało 18 osób. "Teraz wszyscy śpią spokojnie" - mówił wczesnym rankiem wicedyrektor placówki.

Dlaczego w poprawczaku siedzieli 20-letni przestępcy? Według polskiego prawa do zakładów poprawczych można kierować osoby w wieku od 13 do 21 lat. Wszystko zależy od decyzji sądu.

BB, PW, MP
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecane galerie:

Wiadomości z Kraju

    «