Dziennik Gazeta Prawana logo

Zarzuty dla buntowników z poprawczaka

20 sierpnia 2009, 12:12
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Napadli na wychowawcę, spalili pół piętra w poprawczaku i wykorzystując chaos chcieli uciec z zakładu, a teraz - dwa dni po zajściu - usłyszeli zarzuty. Sześciu buntowników może iść za kraty nawet na 10 lat. Najmłodszy, siódmy buntownik będzie traktowany łagodniej, bo zajmie się nim sąd dla nieletnich.

Poznańska prokuratura postawiła sześciu starszym buntownikom zarzuty spowodowania powszechnego niebezpieczeństwa pożaru i zniszczenia mienia. Za próbę ucieczki, podczas której mogli zginąć ludzie, oprychy mogą dostać surowe wyroki. Tym bardziej, że podczas buntu rannych zostało aż 6 osób, w tym 3 policjantów.

10 lat to najwyższa kara, która grozi buntownikom. Do więzienia raczej pójdą, bo postawiono im również ciężki zarzut naruszenia nietykalności cielesnej i napaści na funkcjonariusza publicznego.

Siódmym awanturnikiem był 17-latek. Jego sprawą zajmie się sąd dla nieletnich.



Wszystko wydarzyło się we wtorek po 23. Osadzeni w poznańskim poprawczaku napadli na wychowawcę, by zabrać mu klucze. Ten, dzięki refleksowi, schronił się w jednym z pokoi. Buntownicy zabarykadowali się wtedy i zaczęli podpalać meble. Ale rewoltę szybko stłumili policjanci. Sześć osób odniosło rany.

". Nie stawiali żadnych żądań. " - mówi Romuald Piecuch z wielkopolskiej policji. Rano mówiono o pięciu zatrzymanych, teraz w areszcie jest już siedem osób w wieku 17-19 lat.

Dlaczego osadzeni w poprawczaku rzucili się na swojego wychowawcę? Jak tłumaczy Stanisław Dec, wicedyrektor poznańskiej placówki, , niedługo mieli stanąć przed sądami za rozboje i kradzieże samochodów. Ostatnie , więc na kolejne nie mieli szans.

"Wiedzieli, że czekają ich zarzuty karne, stąd postanowili inaczej utorować sobie drogę na wolność" - mówił Dec w TVN 24. Buntownicy najpierw próbowali uciec. Zaatakowali drewnianym kijem wychowawcę i zażądali kluczy. Ten jednak zdołał im uciec i schować się w pomieszczeniu nocnym. Młodocianym przestępcom nie udało się na szczęście sforsować drzwi. Wtedy zaczęli podpalać wszystko co wpadło im w ręce.

Wychowawca wezwał już wtedy policję. - trzech policjantów i trzech młodocianych przestępców. Zaraz po opanowaniu buntu, do budynku wkroczyli strażacy, którzy szybko ugasili .

Właśnie podpalenie da podstawy do postawienia zarzutów buntownikom. Prokuratura oskarży prowodyrów o sprowadzenie niebezpieczeństwa pożaru. Grozi za to do 10 lat pozbawienia wolności.

. "Teraz wszyscy śpią spokojnie" - mówił wczesnym rankiem wicedyrektor placówki.

Dlaczego w poprawczaku siedzieli 20-letni przestępcy? Według polskiego prawa do zakładów poprawczych można kierować osoby w wieku od 13 do 21 lat. Wszystko zależy od decyzji sądu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj