Maciej Zientarski wyszedł ze szpitala
Stan zdrowia Macieja Zientarskiego poprawił się na tyle, że dziennikarz może już być leczony w domu. Jak podaje TVN24, Zientarski wyszedł ze szpitala w Bydgoszczy. Dziennik.pl dowiedział się, że prokuratura ma już opinię na temat jego stanu zdrowia. Ponad trzy miesiące temu Zientarski spowodował wypadek, w którym zginął dziennikarz "Super Expressu".
- Ujawniamy ekspertyzę w sprawie Zientarskiego
- Maciej Zientarski już chodzi
- Auto wbiło się w drzewo, pięć osób nie żyje
- Dlaczego Zientarski pędził ponad 200 km/h?
- Maciej Zientarski był trzeźwy
- Maciej Zientarski siada za kierownicę
- Zientarski: Maciek nie miał prawa przeżyć
- Prokuratura: Zientarski na razie bez kary
- Zientarski wezwany na kolejne badania
- Prokurator chce przesłuchać Zientarskiego
- Zobacz dramatyczne wideo z wypadku Kuzaja
- Zientarski uczy się żyć na nowo
- "Górkę Zientarskiego" zrównał walec
- Zientarski nie pamięta wypadku
- Dziennikarz stanie przed sądem za wypadek ferrari
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Z opinii, jaka trafiła do prokuratury wynika, że stan ciężko rannego w wypadku Macieja Zientarskiego wciąż nie pozwala śledczym na przesłuchanie go.
"Maciek powoli wraca do zdrowia i potrzebuje teraz przede wszystkim ciszy i spokoju" - mówi dziennikowi.pl Maciej Pruszyński, który razem z Zientarskim przygotowywał programy motoryzacyjne. "Na razie kontakt z nim jest utrudniony. Co prawda odpowiada na pytania, ale czasem ma się wrażenie, że jest w rzeczywistości, a czasem, że nie kojarzy niektórych rzeczy" - mówi o Zientarskim Pruszyński.
Wiadomo, że stan dziennikarza polepszył się na tyle, iż dalszą rehabilitację po wypadku może on przechodzić w domu. Jak mówi jeden z przyjaciół, Zientarskiego będzie wkrótce czekał kolejny pobyt w szpitalu i dalsze leczenie.
Nocą 27 lutego Maciej Zientarski usiadł za kierownicą czerwonego ferrari 360 modena. Na przejażdżkę tym superszybkim samochodem zaprosił dziennikarza motoryzacyjnego Jarosława Zabiegę. Rajd po ulicach Warszawy zakończył się tragicznie. Ferrari z prędkością ponad 200 kilometrów na godzinę uderzyło w filar wiaduktu na Ursynowie i chwilę potem spłonęło.
Zabiega zginął na miejscu, a Zientarski z ciężkimi obrażeniami trafił do szpitala.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!