Wuwuzele: Koszmar piłkarzy i wielka kasa
Tylko w czasie trwania mistrzostw sprzedaż plastikowych trąb przynie sie 2 miliony euro zysku. I to nie licząc podróbek, które już się pojawiły. Metrowej długości plastikowa trąba stała się hitem, symbolem i zmorą piłkarskich mistrzostw świata w RPA.
- Angielscy piłkarze to klauni!
- Zakaz wuwuzeli w Arminii Bielefeld
- Trener Włochów zatrąbi na wuwuzeli?
- Biskup z Noblem: Trąbcie jeszcze głośniej
- Tak Francuzi poradzili sobie z wuwuzelami
- Tutaj na wuwuzelach nie zatrąbią
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jej ryk irytuje miliardy kibiców, ale okazuje się, że nawet na tak denerwującym gadżecie można zrobić dobry, szybki biznes, dający miliony dolarów zysku.
Wuwuzela robi błyskawiczną karierę. Dziś to z pewnością najpopularniejsze zuluskie słowo w Polsce i w innych krajach świata. Oznacza „robić wielki hałas” i trudno o lepszą nazwę dla piekielnej trąby, wytwarzającej hałas o natężeniu 127 decybeli, tylu samo co ryk słonia. Łatwo zrozumieć irytację piłkarzy i zagranicznych kibiców, bo kto chciałby oglądać mecz piłkarski w towarzystwie kilkudziesięciu tysięcy ryczących słoni?
Wuwuzelę wymyślił Neil van Schalkwyk, 37-letni przedsiębiorca z Kapsztadu, którego pewnego słonecznego dnia zainspirował tradycyjny afrykański instrument dęty zrobiony z rogu antylopy kudu. Działo się to zaledwie 7 lat temu. Po tak krótkim czasie promocji i sprzedaży czegoś, co jest tak naprawdę prymitywną plastikową zabawką, van Schalkwyk jest bogatszy o prawie 5,4 mln Euro. A są to dane sprzed mundialu, więc można założyć, że dziś majątek pomysłowego Afrykanera znacznie się powiększył.
Milion sztuk od Niemców
Wizja stworzenia instrumentu dla kibiców zbiegła się w czasie z przyznaniem w 2004 r. RPA organizacji finałów mistrzostw świata. Należąca do van Shalkwyka firma Masincedane Sport zastrzegła w urzędzie patentowym nazwę „Vuvuzela” i zaraz po tym sprzedała licencję niemieckiej firmie... Vuvuzela®, która wyprodukowała milion sztuk tego instrumentu. Van Schalkwyk cały czas pracował nad udoskonaleniem trąby i zmniejszeniem kosztów produkcji. Początkowo wytwarzał je z blachy po puszkach. Potem jednak zastosował plastik. To właśnie taką, zrewolucjonizowaną wersję wuwuzeli możemy oglądać na ekranach naszych telewizorów. Trąbkowy biznes kręci się znakomicie. W sprzedaży dostępne są najrozmaitsze wersje wuwuzeli. Ceny też są zróżnicowane od kilku za najprostszą do 200 dolarów za luksusową wersję trąby.
– Widziałem na meczu wuwuzelę, która miała trzy metry długości. Obsługiwało ją trzech ludzi. Dwóch trzymało, a jeden dmuchał – opowiadał o wrażeniach z obcowaniem z tym instrumentem były prezes PZPN Michał Listkiewicz, który podczas mistrzostw w RPA z ramienia FIFA szkoli i ocenia sędziów. – Przyznam jednak, że wolę słuchać hałasu tych trąb niż tak jak na naszych stadionach ryków „je...ć PZPN” – powiedział Listkiewicz.
>>>Czytaj dalej>>>























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!