We wniosku, zamieszczonym na stronie internetowej RPO, Lipowicz zaskarżyła odpowiednie przepisy ustaw o Policji, Straży Granicznej, kontroli skarbowej, Żandarmerii Wojskowej, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz Agencji Wywiadu, Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, Służbie Kontrwywiadu Wojskowego oraz Służbie Wywiadu Wojskowego. Chodzi o prawo poszczególnych służb do stosowania w ramach tzw. kontroli operacyjnej środków technicznych umożliwiających uzyskiwanie w sposób niejawny informacji i dowodów oraz ich utrwalania (podsłuch, podgląd itp.)

Według RPO zaskarżone przepisy dopuszczają stosowanie wszelkich środków technicznych dla niejawnego uzyskiwania informacji i dowodów. Ustawodawca nie skonkretyzował, z jakich środków technicznych mogą korzystać służby w tym celu oraz o jakie informacje i dowody chodzi - zwraca uwagę RPO. Jej zdaniem ustawodawca poprzestał na wskazaniu, że za pomocą środków technicznych służby mogą pozyskiwać i utrwalać informacje i dowody, "w szczególności treści rozmów telefonicznych i inne informacje przekazywane za pomocą sieci telekomunikacyjnych", "w szczególności obraz, treści rozmów telefonicznych i inne informacje przekazywane za pomocą sieci telekomunikacyjnych".

"Użycie zwrotu +w szczególności+ oznacza więc, że służby mogą tą drogą pozyskiwać nie tylko treści rozmów telefonicznych, informacje przekazywane za pomocą sieci telekomunikacyjnych czy też obraz, ale również inne, bliżej niesprecyzowane przez ustawodawcę rodzaje danych o jednostce" - podkreśla Lipowicz. W efekcie, wbrew regule konstytucyjnej, to nie ustawodawca, lecz same służby nieskrępowane w tym zakresie postanowieniami ustawy, określają rodzaje danych o jednostce, które chcą pozyskać w ramach prowadzonej przez siebie kontroli operacyjnej, stosując nieograniczoną przez ustawodawcę gamę środków technicznych - uważa RPO.


Wobec tego Lipowicz uważa, że zaskarżone przepisy nie określają wszystkich podstawowych elementów ograniczenia konstytucyjnego prawa do prywatności. RPO uważa też, iż taki nieograniczony katalog możliwych do zastosowania środków technicznych powoduje, iż za pomocą tych bliżej niezidentyfikowanych środków służby mogą ingerować także w inne prawa i wolności jednostki, jak nienaruszalność mieszkania, wolność poruszania się czy też autonomia informacyjna jednostki.

Lipowicz zwróciła też uwagę, że jednostka nie posiada żadnej wiedzy o ingerencji służb w jej prawa i z tego powodu nie może korzystać np. z prawa odwołania do sądu. "Ustawa dopuszczająca niejawną ingerencję w prawa i wolności jednostki musi więc przede wszystkim konkretyzować przypadki, zakres, sposoby ingerencji, a także wskazywać jakich konkretnie sfer życia jednostki owa ingerencja dotyczy" - napisała we wniosku. Jej zdaniem ustawodawca powinien zrezygnować z posługiwania się klauzulami generalnymi, powinien także unikać tworzenia otwartych katalogów.

RPO powołała się m.in. na orzecznictwo TK, który wskazywał już wcześniej, że skoro czynności funkcjonariusza dotykają sfery wolności człowieka, ustawodawca powinien wytyczyć w sposób jednoznaczny granice dopuszczalnej ingerencji. Lipowicz podkreśliła, że także w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka szczególną uwagę przywiązuje się do tego, by działania służb specjalnych stanowiące ingerencję w życie prywatne jednostki opierały się na dostatecznych podstawach prawnych. RPO przytoczyła też stanowisko Helsińskiej Fundacja Praw Człowieka, która alarmowała, że brak precyzji powoduje, iż służby w ramach kontroli operacyjnej mogą stosować np. system nawigacji satelitarnej GPS.


Obecnie dziewięć służb specjalnych może stosować podsłuchy, tajną obserwację, podgląd, kontrolę listów. Mogą to robić za zgodą sądu dla wykrycia wymienionych w odpowiednich ustawach ściśle określonych najgroźniejszych przestępstw oraz gdy inne środki zawiodą. Prasa często donosi o możliwych nieprawidłowościach. Niedawno uchwalono rządowy projekt, który stanowi m.in., że służby mają obowiązek dołączania do wniosku do sądu o zgodę na podsłuch materiałów operacyjnych uzasadniających go (tego wymogu wcześniej nie było).

W Polsce trwa też debata nad udostępnianiem organom państwa, w tym służbom specjalnym, danych telekomunikacyjnych: informacji, czyj jest dany numer, wykazów połączeń i danych o lokalizacji telefonu. Operatorzy muszą na własny koszt i na każde żądanie udostępniać te dane - także on line. W ub. r. uprawnione organy spytały o te dane 1,4 mln razy - co jest rekordem w UE. Zdaniem wielu organizacji pozarządowych służby, które nie są w tym przypadku kontrolowane przez sądy, nadużywają swego prawa i nie liczą się z konstytucyjną ochroną prywatności obywateli.