Najprawdopodobniej jeszcze w sobotę mężczyzna usłyszy zarzuty. 38-latek został zatrzymany w piątek po południu. W jego domu policjanci znaleźli materiały, które mogły służyć do konstruowania ładunków wybuchowych. "Ładunki były w różnej fazie produkcji. Mężczyzna eksperymentował. Ściany jego domu były wyłożone materiałami dźwiękochłonnymi" - powiedziała PAP Padło. Jeszcze przed zatrzymaniem mężczyzna zdołał podłożyć kolejny ładunek. Ukrył go w rurze PCV i zostawił na budowie domu. Policjanci znaleźli i zneutralizowali tę bombę.

Od końca czerwca w Krakowie doszło do eksplozji czterech ładunków wybuchowych domowej konstrukcji. Rannych zostało pięć osób. Początkowo z wybuchami na terenie Borku Fałęckiego nie łączono eksplozji w bloku przy ul. Skarżyńskiego w Nowej Hucie, ale teraz wszystko wskazuje na to, że ładunki były dziełem jednej osoby.

Według policjantów, są dowody na to, że to właśnie Rafał K. od kilku tygodni terroryzował Kraków. Policja i prokuratura na razie nie informuje o powodach, którymi kierował się mężczyzna.

Jak podano w piątek, nikt nie otrzyma wyznaczonej za pomoc w ujęciu sprawcy nagrody w wysokości 30 tys. zł. Małopolski komendant wojewódzki policji ins. Andrzej Rokita podkreślił, że do zatrzymania podejrzewanego doprowadziło trudne i pracochłonne śledztwo. Według Rokity, sprawa była trudna m.in. z uwagi na zachowanie sprawcy - mężczyzna nie zostawiał śladów, jest z pozoru osobą normalną, mieszka samotnie, ma dobrą opinię u sąsiadów.

Prokuratura Okręgowa połączyła do wspólnego postępowania wszystkie cztery wybuchy i bada także inne postępowania, dotyczące podpaleń i zniszczenia mienia od 2007 r.

Śledztwo prowadził specjalny zespół policjantów. W sprawę włączyła się też ABW.