Podróżnik, pisarz i dziennikarz tym razem wystąpił w roli eksperta-elektryka. Na swoim profilu na Facebooku Wojeciech Cejrowski  zwołał "akcję ratunkową". To przewrotna odpowiedź na dzisiejszą akcję ekologów  "Godzina dla Ziemi". W ramach tej akcji na rzecz ochrony przyrody, o 20.30 czasu lokalnego, w tysiącach miast mają zgasnąć światła.

Dziś o godzinie 20.30 zacznijcie zapalać w swoich domach kolejne żarówki. W przeciwny nastąpi przeciążenie sieci i awarie prądu (...) Kiedy zielone niedouki będą gasić żarówki, ty swoje żarówki zapalaj, jedna po drugiej! Zło dobrem zwyciężaj, ciemnotę światłem! - nawołuje Wojciech Cejrowski.

Takie wspólne gaszenie wszystkiego na raz jest niebezpieczne dla systemu elektrycznego - przepalają się wtedy korki, kable, transformatory. Każdy z nas doświadczył już tego eksperymentalnie w swoim życiu - kiedy przepala się żarówka dużej mocy, bardzo często wyskakują w domu korki. Dlaczego? Bo w chwili, gdy gwałtownie przerywa się pobór mocy, następuje jednocześnie skok napięcia - uczyli tego na lekcjach fizyki w podstawówce! To nawet ma swoją nazwę: efekt wyłączeniowy - tłumaczy ze znawstwem Cejrowski.

Dziennikarz pyta czy wśród organizatorów akcji "Godzina dla Ziemi" nie ma nikogo, kto brał lekcje fizyki, jest inżynierem, albo zwykłym elektrykiem. Nawołuje do zapalania żarówek i zaznacza, że zdawał maturę z nauk ścisłych.

W tegorocznej akcji "Godzina dla Ziemi" bierze udział 47 miast z Polski. Światła zgasną dziś w ponad pięciu tysiącach miast między innymi w Operze w Sydney, na Wielkim Murze Chińskim, na Wieży Eiffla, Bramie Brandenburskiej, Krzywej Wieży w Pizie, Pałacu Buckingham, czy nowojorskim Empire State Building. To rekord. Chodzi o to, by zaoszczędzić trochę energii; ten symboliczny gest ma przypomnieć jak ważna jest ochrona zasobów naturalnych, w tym przyrody.