Nowy system ograniczyłby liczbę wyroków w zawieszeniu oraz pomógłby w zmniejszeniu liczby osadzonych w więzieniach oraz kosztów ich utrzymania.

Opowiadając się za przemodelowaniem polityki karnej, Gowin obiecał równocześnie, że znajdzie w budżecie swojego resortu środki finansowe, które zachęcą samorządy do organizowania prac społecznych dla skazanych.

Z danych resortu sprawiedliwości wynika, że obecnie w zakładach penitencjarnych przebywa ok. 82 tys. osób, a dzienny koszt utrzymania każdej z nich to średnio 80,5 zł, czyli ok. 2,5 tys. zł miesięcznie. Tymczasem dozór elektroniczny, który ogranicza się do założenia na nogę skazanego nadajnika radiowego rejestrującego jego miejsce pobytu, kosztuje tylko 570 zł miesięcznie. Ponadto lokalne samorządy odniosłyby materialne korzyści z organizowania prac społecznych. Np. z wyliczeń straży miejskiej w Kościanie, która w ubiegłym roku skierowała do prac porządkowych 39 osób, wynika, że przepracowały one 3546 godzin, a wartość wykonanych przez nie robót wyniosła 29,2 tys. zł brutto.

Zarówno minister Gowin, jak i prof. Andrzej Zoll, były rzecznik praw obywatelskich i prezes Trybunału Konstytucyjnego, uważają, że prace społeczne są alternatywą dla osób, które idą do więzienia lub otrzymują wyrok w zawieszeniu za niewielkie wykroczenia, np. niezapłaconą grzywnę lub alimenty.