Decyzja została podjęta po serii incydentów na pokładach tych maszyn. Wszystko wskazuje na to, że samoloty zostały wyposażone w wadliwy układ elektryczny. Zdaniem eksperta naprawy mogą być czasochłonne, co jest fatalne dla LOT-u. Jego zdaniem przejście na samoloty dużo droższe jeśli chodzi o koszty obsługi i awaryjne samoloty było zupełnie bez sensu. Jednocześnie LOT rezygnując ze starych samolotów może się znaleźć na prostej drodze do utraty klientów. Wszystko zależy od tego, czy w krótkim czasie uda się naprawić wadliwy system.

Zdaniem Tomasza Hypkiego może się okazać, że usunięcie wad może potrwać wiele miesięcy. Nie można jednak, jego zdaniem dopuścić do tego, że pasażerowie będą korzystać z niebezpiecznych samolotów. Wadliwe akumulatory mogą spowodować pożar na pokładzie samolotu, do czego nie można dopuścić. Tomasz Hypki zwraca uwagę, że w Dreamlinerach większość układów hydraulicznych została zastąpiona przez układy elektryczne. Dlatego poprawne działanie akumulatorów jest bardzo ważne.

Ekspert uważa, że może się okazać, że usunięcie wady będzie się wiązało z ingerencją w konstrukcję samolotu. Naprawa może więc potrwać nawet kilka miesięcy.
Przedstawiciele LOT-u zapowiadają, że zwrócą się do Boeinga o zadośćuczynienie za koszty związane z awariami Dreamlinerów.