Piątkowy prawomocny wyrok dla byłej posłanki PO Beaty Sawickiej nie oznacza końca operacji specjalnych prowadzonych przez policję i służby, twierdzą eksperci pytani przez DGP. Pierwsze akcje, w których funkcjonariusze przenikali do świata przestępczego, udając gangsterów, rozpoczęły się przed 17 laty. Wprowadzał je gen.Adam Rapacki, który wyrokiem Sądu Apelacyjnego w Warszawie nie jest zdziwiony.
– komentuje Rapacki.
Sędzia sądu apelacyjnego Paweł Rysiński, uniewinniając byłą posłankę PO oraz burmistrza Helu, tłumaczył wyrok „rażącymi uchybieniami prawa”. W jego ocenie CBA podjęło czynności wobec Sawickiej bez podstaw prawnych, a następnie wykonywało je bez dochowania ustawowych reguł.
- wyjaśnia gen. Rapacki.
W praktyce to oznacza, że CBA mogłoby podstawić agenta posłance, gdyby miało wcześniej informacje o tym, że bierze ona łapówki. Tymczasem dzisiejszy poseł Tomasz Kaczmarek, udając biznesmena, został po prostu wysłany na kurs dla osób, które chcą zasiadać w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwa. Dopiero tam nawiązał kontakt z Sawicką, o której CBA nie miało informacji, że jest skorumpowana, i wciągnął ją w grę.
Czy jednak piątkowy wyrok nie zakończy całego programu operacji specjalnych? Dziś swoich przykrywkowców mają policyjne Centralne Biuro Śledcze, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego, a także Centralne Biuro Antykorupcyjne. – argumentuje gen. Rapacki.
Co ciekawe, CBA dziś kieruje Paweł Wojtunik, który swoją karierę w policji rozpoczął właśnie jako jeden z pierwszych polskich przykrywkowców. Odmawia jednak komentarza dotyczącego wyroku, a także praktyk poprzedniego kierownictwa służby antykorupcyjnej. Jego rzecznik wystosował oświadczenie. – zapewnia w nim.