Obaj nie wyrazili zgody na wykorzystanie archiwalnych materiałów o ich matce i babci w filmie. Mimo, że stanowczo się temu sprzeciwiają, to wciąż dostają maile od producentów.

- Bardzo prosimy o zaniechanie działań mających na celu wymuszenie zmiany naszego stanowiska - apelują bliscy świętej pamięci Anny Walentynowicz. I przekonują przy tym, że biorąc pod uwagę, że film jest gloryfikacją człowieka, który na to nie zasługuje, nie mogą uwiarygadniać tego przedsięwzięcia nazwiskiem ich rodziny.

- Fakt, że moja śp. mama od samego początku strajku nie zgadzała się z egoistyczną postawą Wałęsy, jest powodem, który nie pozwala nam na zajęcie innego stanowiska w tej sprawie. Jest to wyraz bezsilności wobec tego, co dzieje się z ludźmi, po plecach których ten człowiek wspiął się na najwyższe stanowisko w państwie, a potem tych samych ludzi gnębił i niszczył wszelkimi sposobami - przekonują także.

Ich zdaniem świadectwo, które po sobie pozostawiła jasno i wyraźnie mówi o tym, iż nie wyraża zgody, aby jej nazwisko, postać, działalność były wykorzystane do promowania, działań mających na celu pozytywne przedstawienie osoby Lecha Wałęsy.